poniedziałek, 15 lutego 2016

Od Vlada

Wstałem wcześnie rano. Nawet jak na mnie było to wcześnie bo dużo przed wschodem słońca.  Postanowiłem wybrać się do wioski. Charles też już wstał. Cóż chyba odziedziczył to po mnie. Podglądałem syna jeszcze przez kilka godzin. Nagle usłyszałem kroki za sobą.
- Jena co tu robisz?
- Spaceruję.- Odparła a ja westchnąłem.
- Tato mam pytanie.
- Słucham?
- Czemu Charles nie jest wilkołakiem?
- Raz na jakiś czas tak się dzieje wśród starych rodów.
- Nie myślałeś nigdy żeby go uczynić jednym z nas?- Zapytała po chwili.
- Wiele razy. Jednak nie mam na to odwagi. Boję się że mnie nie zaakceptuje, nie zaakceptuje siebie jako stwora które tak usilnie tępił.
<Jena?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz