Niedawno przyłączyłam się do sfory. Jest tu miło i niedaleko mojej starej wioski. Często chodzę tam odwiedzać grób mojej siostry, znaczy kuzynki, eh...sama nie wiem. Minęły już dwa lata, a ja nadal nie wiem skąd się wzięłam. Z tak dobijającymi myślami poszłam zajrzeć do mojej rodziny nie widziałam ich od ponad roku. Schowana za pobliskim drzewami zauważyłam "matkę" idącą do domu, gdzie najwyraźniej odbywało się przyjęcie. Czym było spowodowane? Musiałam się dowiedzieć. Zakradłam się pod uchylone okno i usłyszałam... płacz dziecka? Moja matka miała syna? Nie wierzyłam, że tak szybko postanowili zastąpić mnie i Kate... jednak po chwili usłyszałam:
-Tak, bardzo za nimi tęsknie-zaczęła łamiącym się głosem Anna.
-Pamiętam jak obie były takie małe, nie wierze, że nie żyją-ropzłakała się po czym przytuliła ją jej przyjaciółka Mary.
-A jednak-uśmiechnęłam się przez szkliste oczy i udałam do sfory.
Gdy byłam już na terenach sfory usiadłam na kamieniu zmieniając się w wilka. W dalszym ciągu zastanawiałam się nad swoim życiem po chwili usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam i wyszczerzyłam kły, jednak zobaczyłam alfę sfory Vladymira.
-Witaj-powiedziałam uspakajając się.
Vladymir?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz