- Twoja matka była wspaniałą kobietą. Zawsze była gotowa pomagać innym.- Zacząłem i przywołałem w myślach obraz zmarłej żony.
- Wyglądała jak ty z jednym wyjątkiem. Nie miała rudo-brązowych włosów tylko ciemnobrązowe i szare oczy.- Powiedziałem i westchnąłem.
- Tato?
- Hmm?
- Ile lat jest starszy ode mnie Charles?- Usłyszałem pytanie. Zamyśliłem się.
- 12 lat.- Stwierdziłem po chwili.
- Mówiłeś że kochałeś jego matkę. A 12 lat po jego narodzeniu urodziłam się ja. Jak to się stało?- Zapytała.
- Kiedy poznałem matkę Charlesa - Esmeraldę miała 18 lat. Właśnie wracała z targu ciągnąc za sobą ciężki wózek. Ja przechadzałem się lasem kiedy nagle napadli ją złodzieje. Postanowiłem jej pomóc. Pech chciał że mieli srebrne naboje. Postrzelili mnie w ramię ale zdołałem ich pokonać. Esmeralda nie chciała mnie jednak puścić z zranionym ramieniem. Zostałem u nich na noc a potem na kolejne 6 lat. Zatrudniłem się u jej ojca do pomocy a po jakimś czasie się jej oświadczyłem. Była pierwszym człowiekiem, który wiedział że jestem wilkołakiem. Nie przeraziło jej to. Kiedy miała 24 lata urodził się nasz syn Charles. Byłem szczęśliwy zresztą ona też. Nie cieszyliśmy się jednak naszym szczęściem długo. Ludzie posądzili matkę Esmeraldy o czary i chcieli zabić również jej córkę. Co ciekawsze nie wiem jakim cudem dowiedzieli się o tym że jestem wilkołakiem. Esmeralda zdążyła jedynie podrzucić Charlesa do swojego brata - drwala a potem chciała ratować matkę. Nie udało jej się a ja...- Przełknąłem ślinę i przetarłem oczy.
- Nie zdążyłem jej ocalić. Potem się załamałem. Dwanaście lat potem nic się nie zmieniło. No może poza tym że opiekowałem się z ukrycia synem. Kiedy jednak tego nie robiłem włóczyłem się po karczmach. Któregoś razu po prostu wyszedłem pijany, co w przypadku wilkołaków jest prawie niemożliwe. Napadli mnie i prawie zabili zwykli ludzie. Leżałem na krańcu drogi dobre kilka godzin. Nad ranem znalazła mnie twoja matka. Alkohol do tej pory zdążył już wywietrzeć więc nie wzięła mnie za pijaka. Zaopiekowała się mną i wyleczyła. Po jakimś czasie coś zaiskrzyło. Potem urodziłaś się ty...
<Jena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz