niedziela, 14 lutego 2016

Jena

Imię: Jena
Ludzkie imię: Jenifer
Pseudonim: Shadow, wrogowie mówią Guilty
Wiek: 18 lat 
Charakter: Jena jest zazwyczaj miła, jednak jest bardzo wybuchowa. Lepiej się z nią nie kłucić bo może to się brzydko skończyć. Bywa tajemnicza, nie lubi dzielić się uczuciami z byle kim. Dla przyjaciół zabawna i towarzyska, chętnie się wygłupia. Nie lubi wspominać o przeszłości, jednak z kimś bliskim jest jej dobrz się wygadać. Odważna, co często ładuje ją w kłopoty. Jest buntowniczką, nie daje sobie wleźć za skórę. Jest zdolna oddać życie za bliskich (przyjaciół i rodziny).
Umiejętności: Jest silna, zwinna. Szybko biega.
Moce: Potrafi zmieniać wygląd, teleportować się, posługiwać telekinezą i czasem, naprawde rzadko czyta w myślach, jednak sprawia to ogromny ból.
Stanowisko: Wojownik, zwiadowca
Ludzkie zajęcie: Wojowniczka
Rodzina: 
(Jest tu dużo zamieszania, ale spróbuje wyjaśnić:)
Matka(a właściwie ciocia)-Anna
Ojciec(wójek)-Jeremy
Siostra(kuzynka)-Katelyn
Matka(biologiczna)-Annabeth
Ojciec(biologiczny)-Nieznany
Zakochana w:...
Partner: Nikt.
Ex: Był ktoś, ale nie chce o tym mówić.
Potomstwo: Nie.
Historia: Urodziłam się w zwykłym domu...ta, tak myślałam do czasu. Żyłam już 16 lat w swojej zwykłej ludzkiej rodzinie nic mi nie brakowało miałam mamę, tatę i siostrę...Będąc we wspomnianym już wieku wracałyśmy razem ze starszą o 3 lata siostrą z zabawy organizowanej w pobliskiej wiosce. Była pewnie północ. Szłyśmy przez las, najlepszy skrót do naszego domu. Idąc śmiałyśmy się z tego co działo się na zabawie. Po 10 minutach usłyszałyśmy kroki za sobą.
-Nie odwracaj się-szepnęła moja siostra i kazała przyśpieszyć kroku. Po pewnym czasie już biegłyśmy, a za nami 4 męszcyzn. Pędząc między drzewami zgubiłyśmy już drogę do domu, jedyny cel...uciec... W końcu wbiegłyśmy do pewnej wioski. Okazało się, że była to wioska Deadhorn. Wioska ta znana była z wszystkim w okolicy z okrucieństwa, częstych morderstw itp. Wbiegłyśmy między domy i zauważyłyśmy jak tamta czwórka wyciąga noże. Tylko przeklęłam pod nosem i chwyciłam Katelyn za rękę by przyśpieszyła. Szalony pościg trwał aż do momentu, gdy wpadłyśmy na ślepą uliczkę. Zauważyliśmy, wtedy tylko 3 napastników. Zaczęli się niebezpiecznie zbliżać.
-Stań za mną-rozkazała siostra po czym stanęła przde mną.
-Zostawcie nas-powiedziała zarazem przerażona jak i odważna.-Dlaczego niby mieliśmy to zrobić-po tych słowach wiedziałam jedno to był jeden z tego słynnego gangu morderców.
-Kate...-chciałam coś powiedzieć kiedy napastnicy rzucili się w naszą stronę. Szarpałyśmy się najmocniej jak umiałyśmy, ale po chwili jeden z nich wbił mojej siostrze nóż w brzych.
-Kate nie!-krzyknęłam po czym stało się TO. Czułam straszny ból w sercu i zaczęłam się zmieniać. Z moich palców zaczęły wyrastać pazury, zaczęłam zmieniać postawę po chwili upadłam na ziemię i zmieniłam się w czarnego wilka.
-Cholera to wilkołak!-krzyknął jeden z nich. Nie myśląc wiele nad: jakim cudem? co się ze mnądzieje? Rzuciłam się na nich, jednak po chwili pojawił się czwarty z rewolwerem.
-Czułem, że jedna z nich się zmieni-powiedział ładując "srebrny" pocisk do swojej broni.
-Strzelaj powiedział ostatnie słowa jeden, po czym cała trójka leżała martwa. Nie myśląc wiele (po raz kolejny) skoczyłam na ostatniego, jednak on strzelił, a kula trafiła mnie w bark. Padłam, a on podszedł i powiedział:
-Zabiłaś ich...zabiłaś ich wszystkich pamiętasz?!
-C-co?-zapytałam tracąc pomału przytomność.
-Mówi ci coś imię Michael?!-wrzsnął po chwili.
Wtedy przypomniały mi się zdarzenia sprzed 2 lat. Chciałam coś powiedzieć, ale straciłam przytomność... Kiedy się obudziłam byłam już sobą, jednak pierwsze co mnie interesowało to Katelyn. Wstałam obolała i zobaczyłam ją leżącą obok.
-Kate!-krzyknęłam łamiącym się głosem przez łzy.
-Jena kochana siostro wiedz, że kocham cię i naszych rodziców, ale musisz wiedzieć, że jesteś adoptowana...-szepnęła.
-C-co?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak pamiętasz ciocię Annabeth?-mówiła coraz słabiej.
-Tak zginęła bo osądzili ją o czarownictwo...
-To nie prawda...Została zabita razem ze swoim mężem wilkołakiem przez jego sforę.
-N-nie możliwe! Chcesz powiedzieć, że ona była moją matką?-zapytałam cała w szoku.
-Tak, znasz teraz prawdę musisz udać się do sfory tam będziesz bezpieczna i pamiętaj kocham cię...-szepnęła po czym odeszła. Rozpłakałam się po czym spojrzałam na siebie w kałuży nie opodal miałam ranę na barku(kula przeleciała po zewnętrznej stronie) i po chwili spojrzałam na przed ramię miałam tam wyryte jedno słowo...Guilty... <time skip> Później dołączyłam do sfory.
Ludzki wygląd: Jest szczupłą, niezbyt wysoką dziewczyną o wzroście 165cm, ma długie brązowo-rudawe włosy. Oczy ma dwukolorowe, szare i niebieskie (widać dość wyraźnie).  Jej szczególnym znakiem jest wyryte nożem słowo "Guilty", co znaczy Winna.
Wilczy wygląd: Zdjęcie.
Podopieczni: Rodzice, ale ogółem cała rodzinna wioska Dragonwill.
Prześladowana wioska: Deadhorn.
Autor: sponspo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz