-Tato nic ci nie jest?-rzuciłam się w ich stronę.
-Nie jest źle-odpowiedział chwytając się za ramię.
-No widzę...-powiedziałam po czym razem z Charlesem zabraliśmy do jego domu. Nie powiem miał tam całkiem fajnie, jednak atmosfer psuła masa broni i naboi ze srebra. Czułam się trochę nieswojo, ale pomogłam opatrzyć ojca. Zaczęliśmy rozmawiać było...miło i prawie zapomniałam, że znajduję się w domu łowców wilkołaków. No, ale po chwili wparowała po raz drugi kobieta tym razem z towarzyszem i zaczęli celować w naszym kierunku. Pod wpływem zaskoczenia zmieniłam się w wilka i zaczęłam warczeć, jednak przede mną stanął zasłaniając mnie Charles.
-Co ty robisz?-powiedziała kobieta.
-Bronisz wilkołaków?! Oszalałeś?-dodał jej towarzysz.
-Nie broni rodziny!-warknęłam poirytowana zmieniając się w swoją ludzką postać.
-Że, co?!-krzyknęli opuszczając bronie.
-No to popsułaś niespodziankę siostrzyczko-westchnął Charles.
-No niestety tak mam-wróciłam na swoje miejsce.
-Siostrzyczko? Charles masz nam kilka spraw do wyjaśnienia!
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz