Upolowaliśmy razem pokaźnych rozmiarów jelenia. Kolacja świetnie się nam udała. Kiedy skończyliśmy postanowiliśmy się jeszcze przejść po lesie. Nagle do naszych uszu dobiegł ryk.
- Kogoś atakuje niedźwiedź.- Powiedziała Jena. Przyłożyłem nos do ziemi.
- Zostań tu.- Powiedziałem i pobiegłem do siebie. Po kilku sekundach znalazłem się na polanie. Na jej środku stał niedźwiedź a w niewielkiej odległości od niego leżała kobieta. Wskoczyłem między nią a niedźwiedzia i zacząłem na niego warczeć. Po chwili skoczyłem mu do gardła. Po kilku sekundach jego łeb spadł na ziemię. Puściłem go i przemieniłem się.
- Idź do wioski.- Powiedziałem cicho pomagając kobiecie wstać.
- Dziękuję Arthurze.- Powiedziała i odeszła. Zdziwiłem się. Wróciłem do córki. Patrzyła tak jakby znała tę kobietę.
- Znasz tę kobietę?
<Jena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz