wtorek, 16 lutego 2016

Od Vlada CD Jena

Oparłem się o mur i westchnąłem. Ona ma rację. Przebiegło mi przez myśl.
- Muszę z nim porozmawiać bo  dłużej tego nie wytrzymam.-Stwierdziłem. Resztę dnia spędziłem na patrolowaniu terenu. Rano czekałem już w najmniej zamieszkanej części wioski na Charlesa. Zjawił się tam niedługo po wschodzie słońca.
- Witaj Charles...- Powiedziałem wychodząc z cienia.
- Kim jesteś?- Usłyszałem na dzień dobry pytanie.
- Cóż ciężko to określić. Może zacznę od mniej szokującej informacji?- Zapytałem rozglądając się dookoła.
- Rób jak chcesz.- Odparł. Westchnąłem zbierając się w sobie.
- Jestem twoim ojcem.
- Że co proszę? Mój ojciec był drwalem i zamordował go wilkołak.
- Nie był twoim ojcem tylko wujem.- Powiedziałem.
- A druga wiadomość?
- Jestem wilkołakiem.- Powiedziałem wypuszczając powietrze z płuc.
- Nie to nie możliwe. Nie jestem twoim synem.- Powiedział mierząc do mnie z pistoletu.
- Jesteś.
- Jesteś potworem niezdolnym do kochania.- Powiedział. Te słowa zraniły mnie mocniej niż srebrna kula. Oparłem się o ścianę stodoły, kryjąc głowę w rękach.
- Masz rację... Jestem potworem, który nie potrafi uchronić tych których kocha i kłamcą. Kiedyś pokochałem dwie piękne kobiety. Obu przy ołtarzu obiecałem że nigdy ich nie opuszczę i nie pozwolę by stała im się krzywda. A dziś? Obie nie żyją bo nie umiałem, nie mogłem ich ocalić. Nie mogłem wychować dzieci żadnej z tych kobiet.- Powiedziałem i podszedłem kilka kroków bliżej. Ściągnąłem koszulę.
- Jestem potworem który od pięciu tysięcy lat chodzi po tej ziemi. Potworem który nie ma prawa żyć.- Powiedziałem z łzami w oczach.
- Jesteś jednak synem pierwszej kobiety którą prawdziwie pokochałem.- Powiedziałem.
- Masz znamię mego rodu.- Powiedziałem po chwili ciszy a Charles odruchowo dotknął ramienia.
- Skąd wiesz o wilku?
- Jesteś moim synem.- Powiedziałem. Charles opuścił broń jednak nagle usłyszałem dźwięk naciągania kuszy.
- Charles to wilkołak. Trzeba go zabić.- Powiedziała jakaś kobieta. Zamknąłem oczy czekając aż kobieta wypuści grot. Zamiast tego poczułem uścisk. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charlesa przytulającego się do mnie.
- Nie. To mój ojciec i to byłoby zwykłe morderstwo.- Powiedział wciąż mnie obejmując. Sam również go objąłem. Naprzeciwko pojawiła się Jena. Uśmiechnąłem się do niej. Nagle z drugiej strony pojawił się inny wilkołak. Charles mnie puścił a ja od razu przemieniłem się. Wilkołak zaatakował mojego syna. Wskoczyłem między nich i ugryzłem wilkołaka w szyję.
- Zostaw mojego syna.- Warknąłem a wilkołak rzucił się na mnie rozrywając mi bark. Wgryzłem się w jego szyję zabijając.
- Jena chodź tu.- Poprosiłem córkę.
- Charles to twoja młodsza siostra Jena.- Powiedziałem nie zwracając uwagi na cieknącą po lewym ramieniu krew.
<Jena?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz