-Tato!-krzyknęliśmy z Charlesem.
-Co mu jest?-zapytał mój brat.
-Nic mu nie będzie, reakcja na złą wiadomość-powiedział dziadek.
W między czasie Mortem wciąż szalał.
-Spokój Mortem!-krzyknęłam ostrym głosem.
Ojciec zaczął odzyskiwać przytomność, uspokoiliśmy się z bratem. Ja poszłam w kierunku psa. Warczał i patrzył jakby mnie miał zaraz zabić. Ja... no cóż nie wiem z kąd to mam, ale nigdy od kiedy odkryłam swoje moce nie bałam się niczego. Stałam patrząc na psa z spokojem. Po chwili się uspokoił i wyszedł.
Odwróciłam się i wróciłam do nich.
-Co się stało?-zapytałam wstającego ojca.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz