- Vlad!- Krzyknęłam niemal. Złapałam go pod ramię i zaprowadziłam go do jego komnaty. Położyłam go na łóżku i zaczęłam tamować krwawienie. Pobiegłam do skrzydła szpitalnego po bandaże. Kiedy wróciłam Vlad usiłował wyrwać bełt z piersi.
- Zostaw bo się wykrwawisz!- Krzyknęłam.
- Muszę...- Wychrypiał i wyrwał bełt. Podbiegła do niego lecz on uniósł rękę nad raną i wypowiedział kilka niezrozumiałych słów a rana się zasklepiła. Po chwili jednak znowu stracił przytomność.
<Vlad?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz