- Jeśli zaliczymy że dostawanie ochrzanu za coś od mojego ojca jest ważne.- Powiedziałem wzdychając.
- Chyba to nie jest nic ważnego.- Stwierdziła po jakimś czasie Jena.
- Dobra to zbieramy się.- Powiedziałem i przemieniłem się. Jena również to uczyniła jedynie Charles wyszedł z domu jako człowiek.
- Powiem reszcie że idę z wami. Nie chcę żeby ktoś nas ścigał.- Powiedział. Po jakimś czasie dotarliśmy do zamku. Wszedłem do głównej sali gdzie czekał już mój ojciec.
- Tato muszę Ci kogoś przedstawić.- Powiedziałem. Mój ojciec spojrzał zdziwiony.
- To mój syn Charles i córka Jena.- Powiedziałem pokazując dzieci.
<Jena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz