Spojrzałem na babkę.
- Opiekowałaś się mną... Ty i ojciec...- Wyjąkałem cicho.
- Charles o czym ty mówisz?- Zapytała Jena.
- Ojciec i babka zawsze nad nami czuwali. Nigdy nas nie opuścili.
<Jena?>
środa, 6 kwietnia 2016
Od Jeny C.D. Vlad
-Miło cię poznać-powiedziałam, a za mną również Charles.
Chwilę spoglądała na nas poważnie, jednak po chwili uśmiechnęła się serdecznie i uściskała nas co było dość niespodziewane.
-Mnie również dzieci-była bardzo miła.
<?>
Chwilę spoglądała na nas poważnie, jednak po chwili uśmiechnęła się serdecznie i uściskała nas co było dość niespodziewane.
-Mnie również dzieci-była bardzo miła.
<?>
piątek, 26 lutego 2016
Od Anny Cd Vlad
- Vlad!- Krzyknęłam niemal. Złapałam go pod ramię i zaprowadziłam go do jego komnaty. Położyłam go na łóżku i zaczęłam tamować krwawienie. Pobiegłam do skrzydła szpitalnego po bandaże. Kiedy wróciłam Vlad usiłował wyrwać bełt z piersi.
- Zostaw bo się wykrwawisz!- Krzyknęłam.
- Muszę...- Wychrypiał i wyrwał bełt. Podbiegła do niego lecz on uniósł rękę nad raną i wypowiedział kilka niezrozumiałych słów a rana się zasklepiła. Po chwili jednak znowu stracił przytomność.
<Vlad?>
- Zostaw bo się wykrwawisz!- Krzyknęłam.
- Muszę...- Wychrypiał i wyrwał bełt. Podbiegła do niego lecz on uniósł rękę nad raną i wypowiedział kilka niezrozumiałych słów a rana się zasklepiła. Po chwili jednak znowu stracił przytomność.
<Vlad?>
czwartek, 25 lutego 2016
Od Vlada CD Anna
Przechadzałem się po lesie kiedy usłyszałem krzyk Anny. Pobiegłem w jego kierunku. Zobaczyłem ją szarpiącą się z jakimś wilkołakiem. Podbiegłem do nich. Wilkołak nie miał zamiaru jej zostawić. Zaczęliśmy walkę. Przeciwnik rozorał mi twarz pazurami. Walczyliśmy około 10 minut. Pazury przeciwnika dotkliwie mnie raniły. W pewnym momencie jednak zadałem mu śmiertelny cios.
- Nic Ci nie jest?- Zapytałem. Anna pokręciła przecząco głową. Nagle poczułem palący ból w udzie a potem w piersi. Spojrzałem na te miejsca i zobaczyłem bełt. Pociągnąłem Annę za sobą uciekając przed nieznanym przeciwnikiem. Zatrzymaliśmy się dopiero w zamku. Wtedy padłem na ziemię.
< Anna?>
- Nic Ci nie jest?- Zapytałem. Anna pokręciła przecząco głową. Nagle poczułem palący ból w udzie a potem w piersi. Spojrzałem na te miejsca i zobaczyłem bełt. Pociągnąłem Annę za sobą uciekając przed nieznanym przeciwnikiem. Zatrzymaliśmy się dopiero w zamku. Wtedy padłem na ziemię.
< Anna?>
Od Anny Cd Vlad
- Nic się nie stało.- Powiedziałam i podałam mu w kielichu wodę.
- Dziękuję Ci.- Powiedział po chwili. Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam. Rano poszłam uzbierać ziół. Nagle z krzaków wyskoczył jakiś wilkołak i złapał mnie za przeguby.
- Teraz pójdziesz ze mną.- Warknął.
- Pomocy! Ratunku!- Wrzasnęłam.
<Vlad?>
- Dziękuję Ci.- Powiedział po chwili. Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam. Rano poszłam uzbierać ziół. Nagle z krzaków wyskoczył jakiś wilkołak i złapał mnie za przeguby.
- Teraz pójdziesz ze mną.- Warknął.
- Pomocy! Ratunku!- Wrzasnęłam.
<Vlad?>
Od Vlada Cd Anna
Położyłem się na łóżku. Jak co nocy rozciągnąłem zaklęcie dzięki któremu nikt nie mógł usłyszeć tego co się działo pod ochronną kopułą. Miało to jednak jedną wadę. Najmniejszą powierzchnią jaką można było zabezpieczyć taką powłoką były 2 pokoje. Kiedy to zrobiłem zasnąłem. Jednak znowu nawiedzały mnie we śnie błędy mojej młodości. Obudziłem się niemal jak każdej nocy z krzykiem. Jednak coś było inaczej. Obok mnie siedziała Anna trzymając dłoń na moim ramieniu.
- Przepraszam że Cię obudziłem.- Powiedziałem cicho.
<Anna?>
- Przepraszam że Cię obudziłem.- Powiedziałem cicho.
<Anna?>
Od Vlada Cd Jena
Uśmiechnąłem się lekko.
- Żeby wam opowiedzieć o wszystkich członkach naszej rodziny musiał bym to robić przez miesiąc i to bez chwili przerwy. Przez wiele lat życia mój ojciec miał wiele dzieci ale dopiero ja byłem zdolny do odziedziczenia tronu. Wolfdrog był synem poprzedniej małżonki mojego ojca. Był zaledwie rok starszy ode mnie. W dzieciństwie byliśmy sobie niezwykle bliscy. Jednak coś się stało i się zmienił stał się, stał zatwardziałym okrutnikiem jakim go widzieliście.- Powiedziałem ale nagle poczułem zmianę atmosfery. Uśmiechnąłem się.
- Chodźcie musicie kogoś poznać.- Powiedziałem. Poszliśmy kawałek kiedy zobaczyłem matkę. Podbiegłem do niej.
- Cześć mamo.- Powiedziałem obejmując ją.
- Cześć synku.- Powiedziała z uśmiechem.
- Muszę ci kogoś przedstawić.- Powiedziałem i podszedłem do dzieci.
- To Charles i Jena. Twoje wnuki.- Powiedziałem.
<Jena?>
- Żeby wam opowiedzieć o wszystkich członkach naszej rodziny musiał bym to robić przez miesiąc i to bez chwili przerwy. Przez wiele lat życia mój ojciec miał wiele dzieci ale dopiero ja byłem zdolny do odziedziczenia tronu. Wolfdrog był synem poprzedniej małżonki mojego ojca. Był zaledwie rok starszy ode mnie. W dzieciństwie byliśmy sobie niezwykle bliscy. Jednak coś się stało i się zmienił stał się, stał zatwardziałym okrutnikiem jakim go widzieliście.- Powiedziałem ale nagle poczułem zmianę atmosfery. Uśmiechnąłem się.
- Chodźcie musicie kogoś poznać.- Powiedziałem. Poszliśmy kawałek kiedy zobaczyłem matkę. Podbiegłem do niej.
- Cześć mamo.- Powiedziałem obejmując ją.
- Cześć synku.- Powiedziała z uśmiechem.
- Muszę ci kogoś przedstawić.- Powiedziałem i podszedłem do dzieci.
- To Charles i Jena. Twoje wnuki.- Powiedziałem.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Czyli miałeś też brata?-zapytałam.
-No jest coraz ciekawiej-westchnęłam.
-Tato powiedz w prost są jeszcze inni członkowie rodziny o których nie wiemy?-zapytałam razem z Cherles'em
<?>
-No jest coraz ciekawiej-westchnęłam.
-Tato powiedz w prost są jeszcze inni członkowie rodziny o których nie wiemy?-zapytałam razem z Cherles'em
<?>
środa, 24 lutego 2016
Od Anny Cd Vlad
Uśmiechnęłam się do niego.
- Muszę się zająć swoimi obowiązkami.- Powiedziałam i poszłam do komnaty. Postanowiłam zająć się tym co należało do moich obowiązków. Przygotowałam łóżko Vladowi i trochę posprzątałam w jego pokoju. Następnie wyszłam przez przejście między naszymi komnatami i położyłam się u siebie.
<Vlad?>
- Muszę się zająć swoimi obowiązkami.- Powiedziałam i poszłam do komnaty. Postanowiłam zająć się tym co należało do moich obowiązków. Przygotowałam łóżko Vladowi i trochę posprzątałam w jego pokoju. Następnie wyszłam przez przejście między naszymi komnatami i położyłam się u siebie.
<Vlad?>
Od Vlada Cd Anna
Spojrzałem na waderę.
- Zgoda.- Powiedziałem po chwili namysłu.
- Może teraz udamy się do zamku?- Zapytałem. Anna kiwnęła głową. Poszliśmy do zamku. Oprowadzałem wilczycę niemal cały dzień.
- Wkrótce zajdzie słońce. Chcesz coś jeszcze zrobić?- Zapytałem.
<Anna?>
- Zgoda.- Powiedziałem po chwili namysłu.
- Może teraz udamy się do zamku?- Zapytałem. Anna kiwnęła głową. Poszliśmy do zamku. Oprowadzałem wilczycę niemal cały dzień.
- Wkrótce zajdzie słońce. Chcesz coś jeszcze zrobić?- Zapytałem.
<Anna?>
Od Vlada Cd Jena
Usiadłem na tronie królewskim. Po chwili wniesiono ciało Wolfdroga. Otworzyłem flakonik z jego duchem a ten wpełzł do ciała. Wolfdrog ożył.
- Zebraliśmy się aby przeprowadzić "Wilczy Sąd" nad Wolfdrogiem, hrabią Wolfheart.- Powiedziałem.
- Wolfdrogu zbuntowałeś się przeciw swoim barciom, mordowałeś wioski, wyłapywałeś i przemieniałeś ludzi wbrew ich woli. Czy wiesz jaka jest za to kara?
- Tak.- Mruknął.
- Co masz na swoją obronę?- Zapytałem spoglądając na hrabiego.
- To mnie należy się władza.- Warknął. Pokręciłem smutno głową. Wszyscy obecni na sądzie spojrzeli w moją stronę. Westchnąłem ciężko.
- Wolfdrogu zostajesz pozbawiony tytułu hrabiego, twoja rodzina zostanie usunięta z zamku, który zamieszkiwaliście. Zostaniesz na zawsze usunięty z naszych ksiąg i zapomniany. Twój ród wygaśnie... Zostaniesz przemieniony w ducha po wieki błądzącego po tym zamku... Będziesz musiał służyć każdemu kogo napotkasz, spełniając jego dobre prośby, aby odpokutować za to coś zrobił za życia.- Powiedziałem i wstałem. Podszedłem do wilka. Przytuliłem go.
- Byłeś ty mi bratem... - Powiedziałem cicho. Wolfdrog tylko warknął w odpowiedzi.
- Wyprowadzić. Wiecie co robić.- Powiedziałem do strażników. Kiwnęli głowami. Usiadłem na tronie. Wszyscy wyszli zostały jedynie moje dzieci.
- Ojcze... Kim naprawdę był dla Ciebie Wolfdrog?- Zapytał cicho Charles. Westchnąłem po raz kolejny tego dnia.
- Był moim bratem...- Powiedziałem.
<Jena?>
- Zebraliśmy się aby przeprowadzić "Wilczy Sąd" nad Wolfdrogiem, hrabią Wolfheart.- Powiedziałem.
- Wolfdrogu zbuntowałeś się przeciw swoim barciom, mordowałeś wioski, wyłapywałeś i przemieniałeś ludzi wbrew ich woli. Czy wiesz jaka jest za to kara?
- Tak.- Mruknął.
- Co masz na swoją obronę?- Zapytałem spoglądając na hrabiego.
- To mnie należy się władza.- Warknął. Pokręciłem smutno głową. Wszyscy obecni na sądzie spojrzeli w moją stronę. Westchnąłem ciężko.
- Wolfdrogu zostajesz pozbawiony tytułu hrabiego, twoja rodzina zostanie usunięta z zamku, który zamieszkiwaliście. Zostaniesz na zawsze usunięty z naszych ksiąg i zapomniany. Twój ród wygaśnie... Zostaniesz przemieniony w ducha po wieki błądzącego po tym zamku... Będziesz musiał służyć każdemu kogo napotkasz, spełniając jego dobre prośby, aby odpokutować za to coś zrobił za życia.- Powiedziałem i wstałem. Podszedłem do wilka. Przytuliłem go.
- Byłeś ty mi bratem... - Powiedziałem cicho. Wolfdrog tylko warknął w odpowiedzi.
- Wyprowadzić. Wiecie co robić.- Powiedziałem do strażników. Kiwnęli głowami. Usiadłem na tronie. Wszyscy wyszli zostały jedynie moje dzieci.
- Ojcze... Kim naprawdę był dla Ciebie Wolfdrog?- Zapytał cicho Charles. Westchnąłem po raz kolejny tego dnia.
- Był moim bratem...- Powiedziałem.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Tak-powiedział pewnie Charles.
-Ja też-dodałam.
Ojciec wyszedł, a ja zostałam w sali Chrlese'm. Zastanawiałam się nad słowami ojca "Wstępny wyrok został ogłoszony. Teraz część dalsza sądu..." Co to mogło znaczyć? Jest jeszcze coś gorszego niż wieczne życie jako duch?-z tego rozmysłu wyrwał mnie brat.
-Jena? Jena!-krzyknął.
-Yy... Co?-zapytałam przerywając rozmyślanie.
-O czym tak myślisz?
-A tak się zastanawiałam...-zaczęłam.
-Nad czym?
-Co to za kara...-nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż usłyszeliśmy wołanie.
-Zdaje się, że zaraz oboje się dowiemy-powiedział Charles i razem wyszliśmy.
<?>
-Ja też-dodałam.
Ojciec wyszedł, a ja zostałam w sali Chrlese'm. Zastanawiałam się nad słowami ojca "Wstępny wyrok został ogłoszony. Teraz część dalsza sądu..." Co to mogło znaczyć? Jest jeszcze coś gorszego niż wieczne życie jako duch?-z tego rozmysłu wyrwał mnie brat.
-Jena? Jena!-krzyknął.
-Yy... Co?-zapytałam przerywając rozmyślanie.
-O czym tak myślisz?
-A tak się zastanawiałam...-zaczęłam.
-Nad czym?
-Co to za kara...-nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż usłyszeliśmy wołanie.
-Zdaje się, że zaraz oboje się dowiemy-powiedział Charles i razem wyszliśmy.
<?>
wtorek, 23 lutego 2016
Od Anny Cd Vlad
Spojrzałam na mężczyznę który właśnie puszczał moją rękę. Nie był człowiekiem. To było pewne.
- Anna.- Powiedziałam i ukłoniłam się lekko.
- Co Cię tu sprowadza?- Zapytał po chwili. Spojrzałam w jego twarz. Już wiedziałam kim jest.
- Szukam miejsca na nowy dom.- Powiedziałam.
- Mogę Cię przyjąć do sfory.- Powiedział po kilku chwilach.
- Bardzo się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem.
- Chcesz jakieś konkretne zajęcie?- Zapytał.
- Chciałabym zostać pokojówką jeśli można to twoją i wojownikiem.- Powiedziałam.
<Vlad?>
- Anna.- Powiedziałam i ukłoniłam się lekko.
- Co Cię tu sprowadza?- Zapytał po chwili. Spojrzałam w jego twarz. Już wiedziałam kim jest.
- Szukam miejsca na nowy dom.- Powiedziałam.
- Mogę Cię przyjąć do sfory.- Powiedział po kilku chwilach.
- Bardzo się cieszę.- Powiedziałam z uśmiechem.
- Chcesz jakieś konkretne zajęcie?- Zapytał.
- Chciałabym zostać pokojówką jeśli można to twoją i wojownikiem.- Powiedziałam.
<Vlad?>
poniedziałek, 22 lutego 2016
Od Vlada
Przechadzałem się po dolinie w milczeniu. Pogoda była bardzo ładna. Ptaszki śpiewały, wiewiórki krzątały się po drzewach a jelenie biegały po lesie. Można rzec dzień jak co dzień. Coś było jednak inaczej. Postanowiłem wziąć Pecusa i trochę potropić. Potem miałem zamiar iść na polowanie. Od razu przy zamku Pecus złapał trop. Biegaliśmy przez jakieś pół godziny po lesie kiedy naszym oczom ukazała się biała wadera. Podszedłem do niej powoli. Po kilku krokach odwróciła się w moją stronę i przemieniła się w człowieka.
- Witaj jestem Vladymir.- Powiedziałem kłaniając się i całując jej dłoń.
<Anna?>
- Witaj jestem Vladymir.- Powiedziałem kłaniając się i całując jej dłoń.
<Anna?>
Anna
Imię: Anna
Ludzkie imię: Anna
Pseudonim: Różnie to na nią mówią.
Wiek: Anna ma około 3 tysiące lat.
Płeć: Wadera
Charakter: Anna jest waderą ciekawą. Lubi towarzystwo innych ale nie lubi przebywać w dużych skupiskach krzyczących wilków czy ludzi. Woli spokojniejsze miejsca. Lubi pomagać innym. Zazwyczaj jest miła i troskliwa. Naprawę niełatwo jest zdobyć jej serce ale jeśli już ktoś tego dokona to nie ma możliwości aby zostawiła wybranka dla innego. Nie lubi robić użytku ze swojej urody jednak czasem to się dzieje wbrew jej woli.
Umiejętności: Anna dobrze walczy, jest szybka i zwinna. Potrafi też nieźle skakać i pływać.
Moce: Anna posiada kilka ciekawych zdolności magicznych. Jedną z nich jest możliwość zmiany wyglądu w dowolnej chwili. Potrafi czytać w cudzych myślach i pragnieniach. Włada również nad żywiołami. Ciekawą mocą jest umiejętność leczenia jednak w dość specyficzny sposób poprzez kontakt cielesny.
Stanowisko: Wojownik, Pokojówka Vladymira
Ludzkie zajęcie: Szwaczka
Rodzina:
- Ojciec: Johan
- Matka: Joanna
- Bracia: Anthony, Dacjen
- Siostry: Gracja, Lukrecja
Parter: Ma jednego na oku...
Ex: Był jeden ale została jego żoną z przymusu
Potomstwo: Brak
Historia: Urodziła się w sforze wilkołaków. Jej ojciec był ważnym urzędnikiem na dworze króla Mauritiusa. Zawsze szczycił się urodą swojej córki. Anna rosła jak na drożdżach i w końcu nadszedł czas aby wydać ją za mąż. Na ogłoszone wybory stawiło się wielu zacnych kandydatów. Ojcu podobał się właściwie każdy jednak Anna miała też swoje do powiedzenia i odrzucała każdego. Nikt nie wiedział właściwie dlaczego tak jest. Jedynie Anna znała odpowiedź. Kiedy pewnego dnia wyruszyła na zamek wraz z ojcem spotkała tam Vladymira - następcę wilczego tronu. Zakochała się w nim i postanowiła że nie wyjdzie za mąż za nikogo innego. W końcu jej ojciec wściekł się i oddał ją za żonę pierwszemu lepszemu wilkołakowi. Nie byli jednak małżeństwem zbyt długo bo gdy jej mąż dowiedział się że kocha innego z którym on nie ma najmniejszych szans zabił się. Anna tymczasem zaszyła się w górach i szukała ukochanego. Czekała na odpowiedni moment aby się z nim spotkać. Wreszcie po wielu wiekach znalazła właściwy moment i dołączyła do sfory.
Ludzki wygląd: Anna w ludzkiej postaci nie zawsze wygląda tak samo. Przez swoje moce potrafi zmieniać wygląd. Zazwyczaj jest jednak wysoką ( 1,80 m) i szczupłą kobietą o długich i grubych złotych włosach. Zazwyczaj ma również błękitne oczy.
Wilczy wygląd: Zazwyczaj wygląda jak biała, 2 metrowa wilczyca o niebieskich oczach. Czasem bardziej się zmniejsza a innym razem przypomina pół człowieka, pół wilka.
Podopieczni: Brak
Prześladowana wioska: Wioska którą prześladowała dawno wymarła.
Autor: Bucefał01
czwartek, 18 lutego 2016
Od Vlada Cd Jena
Charles i mój ojciec pomogli mi dojść do królewskiego tronu. Usiadłem i rozmasowałem pierś kilkakrotnie uderzając się mocno w okolicach serca aby przywrócić mu naturalny rytm.
- Kiedy?
- Kilka dni temu.
- A ja się dopiero teraz o tym dowiaduję?- Niemal warknąłem.
- Hannibal myślał że sam to załatwi.
- Nie udało mu się.- Stwierdziłem po chwili.
- Armię już zwołaliśmy.- Powiedział po chwili mój ojciec.
- Za godzinę wyruszamy.- Zawyrokowałem. Mój ojciec wyszedł.
- Jena, Charles zbierajcie się.- Powiedziałem i poszliśmy do zbrojowni. Tam Mortem szurał swoim łańcuchem wciąż warcząc i kłapiąc paszczą.
- Mendacium Mortem, mendacium. Pacem, satis ira. Please armis.- Powiedziałem gładząc psa po głowie. Po chwili przyniósł dla mnie i moich dzieci zbroje. Przebraliśmy się i po godzinie wyruszyliśmy na pole bitwy. Stanęliśmy na czele armii a czarnych rumakach. Po około godzinie byliśmy na miejscu.
- Cave lupus.- Szepnąłem du ucha czarnego ogiera zostawiając go na straży stada. Wszyscy wojownicy przemienili się w wilki. Poszliśmy na pole bitwy.
- Wolfdrogu! Masz jeszcze czas. Poddaj się a nie zastosuję wobec Ciebie największej kary!- Krzyknąłem i zacząłem się rozglądać za zbuntowanym hrabią. Nie dał żadnego znaku. Unieruchomiłem za pomocą magi stu wojowników Wolfdroga i wydałem rozkazy. Po kilku minutach wilkołak leżał u moich stup.
- Czemu się buntujesz bracie?
- Wiesz dlaczego.- Warknął. Skinąłem głową na Salvusa który trzymał w ręku magiczny sztylet. Przebił serce wilkołaka a jego duch przeleciał do fiolki.
- Zostałeś skazany na wieczne życie jako duch w zakamarkach zamku królewskiego.- Powiedziałem.
- Weźcie jego ciało. Wstępny wyrok został ogłoszony. Teraz część dalsza sądu.- Powiedziałem. Po kilku następnych godzinach byliśmy w zamku.
- Jena, Charles czy chcecie wziąć udział w ogłoszeniu wyroku?
<Jena?>
- Kiedy?
- Kilka dni temu.
- A ja się dopiero teraz o tym dowiaduję?- Niemal warknąłem.
- Hannibal myślał że sam to załatwi.
- Nie udało mu się.- Stwierdziłem po chwili.
- Armię już zwołaliśmy.- Powiedział po chwili mój ojciec.
- Za godzinę wyruszamy.- Zawyrokowałem. Mój ojciec wyszedł.
- Jena, Charles zbierajcie się.- Powiedziałem i poszliśmy do zbrojowni. Tam Mortem szurał swoim łańcuchem wciąż warcząc i kłapiąc paszczą.
- Mendacium Mortem, mendacium. Pacem, satis ira. Please armis.- Powiedziałem gładząc psa po głowie. Po chwili przyniósł dla mnie i moich dzieci zbroje. Przebraliśmy się i po godzinie wyruszyliśmy na pole bitwy. Stanęliśmy na czele armii a czarnych rumakach. Po około godzinie byliśmy na miejscu.
- Cave lupus.- Szepnąłem du ucha czarnego ogiera zostawiając go na straży stada. Wszyscy wojownicy przemienili się w wilki. Poszliśmy na pole bitwy.
- Wolfdrogu! Masz jeszcze czas. Poddaj się a nie zastosuję wobec Ciebie największej kary!- Krzyknąłem i zacząłem się rozglądać za zbuntowanym hrabią. Nie dał żadnego znaku. Unieruchomiłem za pomocą magi stu wojowników Wolfdroga i wydałem rozkazy. Po kilku minutach wilkołak leżał u moich stup.
- Czemu się buntujesz bracie?
- Wiesz dlaczego.- Warknął. Skinąłem głową na Salvusa który trzymał w ręku magiczny sztylet. Przebił serce wilkołaka a jego duch przeleciał do fiolki.
- Zostałeś skazany na wieczne życie jako duch w zakamarkach zamku królewskiego.- Powiedziałem.
- Weźcie jego ciało. Wstępny wyrok został ogłoszony. Teraz część dalsza sądu.- Powiedziałem. Po kilku następnych godzinach byliśmy w zamku.
- Jena, Charles czy chcecie wziąć udział w ogłoszeniu wyroku?
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Tato!-krzyknęliśmy z Charlesem.
-Co mu jest?-zapytał mój brat.
-Nic mu nie będzie, reakcja na złą wiadomość-powiedział dziadek.
W między czasie Mortem wciąż szalał.
-Spokój Mortem!-krzyknęłam ostrym głosem.
Ojciec zaczął odzyskiwać przytomność, uspokoiliśmy się z bratem. Ja poszłam w kierunku psa. Warczał i patrzył jakby mnie miał zaraz zabić. Ja... no cóż nie wiem z kąd to mam, ale nigdy od kiedy odkryłam swoje moce nie bałam się niczego. Stałam patrząc na psa z spokojem. Po chwili się uspokoił i wyszedł.
Odwróciłam się i wróciłam do nich.
-Co się stało?-zapytałam wstającego ojca.
<?>
-Co mu jest?-zapytał mój brat.
-Nic mu nie będzie, reakcja na złą wiadomość-powiedział dziadek.
W między czasie Mortem wciąż szalał.
-Spokój Mortem!-krzyknęłam ostrym głosem.
Ojciec zaczął odzyskiwać przytomność, uspokoiliśmy się z bratem. Ja poszłam w kierunku psa. Warczał i patrzył jakby mnie miał zaraz zabić. Ja... no cóż nie wiem z kąd to mam, ale nigdy od kiedy odkryłam swoje moce nie bałam się niczego. Stałam patrząc na psa z spokojem. Po chwili się uspokoił i wyszedł.
Odwróciłam się i wróciłam do nich.
-Co się stało?-zapytałam wstającego ojca.
<?>
Od Vlada CD Jena
Uśmiechnąłem się do ojca. Nie sądziłem że tak dobrze zareaguje na wnuki. W końcu jednak spoważniał.
- Tato powiedz co Cię do mnie sprowadza. Nie widziałem cię już dość długo.- Powiedziałem. Ojciec przełknął ślinę.
- Wolfdrog się zbuntował.- Powiedział cicho. Nagle zrobiło mi się dziwnie duszno. Zatoczyłem się do tyłu łapiąc za serce. Zacząłem łapczywie wdychać powietrze. Po chwili do sali tronowej wpadł Mortem. Zaczął szczekać, warczeć i kłapać pyskiem w powietrzu próbując "zagryźć" powietrze. Po chwili jednak się uspokoił i usiadł przy drzwiach wciąż warcząc. Jena i Charles podbiegli łapiąc mnie kiedy już niemal uderzyłem głową o posadzkę.
<Jena?>
- Tato powiedz co Cię do mnie sprowadza. Nie widziałem cię już dość długo.- Powiedziałem. Ojciec przełknął ślinę.
- Wolfdrog się zbuntował.- Powiedział cicho. Nagle zrobiło mi się dziwnie duszno. Zatoczyłem się do tyłu łapiąc za serce. Zacząłem łapczywie wdychać powietrze. Po chwili do sali tronowej wpadł Mortem. Zaczął szczekać, warczeć i kłapać pyskiem w powietrzu próbując "zagryźć" powietrze. Po chwili jednak się uspokoił i usiadł przy drzwiach wciąż warcząc. Jena i Charles podbiegli łapiąc mnie kiedy już niemal uderzyłem głową o posadzkę.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Miło mi was poznać-powiedział zdziwionym wzrokiem, ale po chwili uśmiechnął się.
-Nam również-mój brat od razu podszedł i uścisnął mu dłoń.
-Tak-powiedziałam nieśmiało podchodząc i robiąc to co Charles.
<?>
-Nam również-mój brat od razu podszedł i uścisnął mu dłoń.
-Tak-powiedziałam nieśmiało podchodząc i robiąc to co Charles.
<?>
środa, 17 lutego 2016
Charles
Imię: Charles
Ludzkie imię: Charles
Pseudonim: Różnie to bywa.
Wiek: 30 lat
Płeć: Basior
Charakter: Jest miły i towarzyski. Lubi towarzystwo innych ale w umiarkowanym stopniu. Dla rodziny jest gotów na każde poświęcenie. Ogólnie mówiąc wdał się w ojca.
Umiejętności: Świetnie strzela i posługuje się bronią białą. Jest dużo szybszy i silniejszy od większości wilkołaków. Potrafi niezwykle wysoko skakać.
Moce: Wciąż je odkrywa jednak odziedziczył dużą część po ojcu
Stanowisko: Wojownik, zabójca
Ludzkie zajęcie: Pozostał przy starym zajęciu. Wciąż jest łowcą wilkołaków jednak teraz robi to o wiele świadomiej.
Rodzina:
- Ojciec: Vladymir
- Matka: Esmeralda
- Siostra: Jena ( Przyrodnia)
Partnerka: Brak
Ex: Przez jakiś czas chodził z Kazią jednak stwierdził że to kobieta nie dla niego
Potomstwo: Brak
Historia: Wychował go wuj. Kiedy miał 6 lat wilkołak zabił człowieka którego uznawał za ojca. Postanowił się za to zemścić. Przez wiele lat zabijał wilkołaki. Pewnego dnia poznał swojego prawdziwego ojca - Vladymira. Potem uaktywnił się jego wilczy gen.
Ludzki wygląd: Link
Wilczy wygląd: Widoczny na zdjęciu
Podopieczni: Na razie brak
Prześladowana wioska: Na razie brak
Autor: paulinagrzelak01
Od Vlada Cd Jena
- Jeśli zaliczymy że dostawanie ochrzanu za coś od mojego ojca jest ważne.- Powiedziałem wzdychając.
- Chyba to nie jest nic ważnego.- Stwierdziła po jakimś czasie Jena.
- Dobra to zbieramy się.- Powiedziałem i przemieniłem się. Jena również to uczyniła jedynie Charles wyszedł z domu jako człowiek.
- Powiem reszcie że idę z wami. Nie chcę żeby ktoś nas ścigał.- Powiedział. Po jakimś czasie dotarliśmy do zamku. Wszedłem do głównej sali gdzie czekał już mój ojciec.
- Tato muszę Ci kogoś przedstawić.- Powiedziałem. Mój ojciec spojrzał zdziwiony.
- To mój syn Charles i córka Jena.- Powiedziałem pokazując dzieci.
<Jena?>
- Chyba to nie jest nic ważnego.- Stwierdziła po jakimś czasie Jena.
- Dobra to zbieramy się.- Powiedziałem i przemieniłem się. Jena również to uczyniła jedynie Charles wyszedł z domu jako człowiek.
- Powiem reszcie że idę z wami. Nie chcę żeby ktoś nas ścigał.- Powiedział. Po jakimś czasie dotarliśmy do zamku. Wszedłem do głównej sali gdzie czekał już mój ojciec.
- Tato muszę Ci kogoś przedstawić.- Powiedziałem. Mój ojciec spojrzał zdziwiony.
- To mój syn Charles i córka Jena.- Powiedziałem pokazując dzieci.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Dziadkiem?!-niemal krzyknęliśmy z bratem.
-To my mamy dziadka?-zapytałam z niedowierzeniem.
-Tak macie i uprzedzam następne pytanie. Tak, żyje.
-To przedstaw nam go-dodał Charles.
-No, popieram-potwierdziłam słowa brata-Chyba, że jest jakaś ważna sprawa?
<?>
-To my mamy dziadka?-zapytałam z niedowierzeniem.
-Tak macie i uprzedzam następne pytanie. Tak, żyje.
-To przedstaw nam go-dodał Charles.
-No, popieram-potwierdziłam słowa brata-Chyba, że jest jakaś ważna sprawa?
<?>
Od Vlada Cd Jena
- Jeśli ojciec nie ma nic przeciwko.- Powiedział Charles obejmując Jenę ramieniem. Uśmiechnąłem się widząc ich razem.
- Skoro ja Ci tyle czasu pomagałem to nie mam zamiaru zabraniać tego twojej siostrze. Łowcy wilkołaków są potrzebni. Ludzi jest dużo więcej niż nas więc szybciej zauważają wilkołaki nie kryjące się z swym darem i mordujące niewinnych.- Powiedziałem. Wyjrzałem przez okno.
- My się musimy zbierać. Robi się późno a ja mam jeszcze ważne spotkanie.- Powiedziałem.
- Z kim?- Zapytali jednocześnie.
- Z waszym dziadkiem.
<Jena?>
- Skoro ja Ci tyle czasu pomagałem to nie mam zamiaru zabraniać tego twojej siostrze. Łowcy wilkołaków są potrzebni. Ludzi jest dużo więcej niż nas więc szybciej zauważają wilkołaki nie kryjące się z swym darem i mordujące niewinnych.- Powiedziałem. Wyjrzałem przez okno.
- My się musimy zbierać. Robi się późno a ja mam jeszcze ważne spotkanie.- Powiedziałem.
- Z kim?- Zapytali jednocześnie.
- Z waszym dziadkiem.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Popieram. Skoro nie krzywdzisz niewinnych-wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się.
-Nawet chętnie ci pomogę jak będziesz chciał-dodałam.
<?>
(sory b.v.)
-Nawet chętnie ci pomogę jak będziesz chciał-dodałam.
<?>
(sory b.v.)
Od Vlada Cd Jena
Charles zaczął się kręcić wokół siebie.
- Potem w lesie poćwiczymy twoje moce. I zmianę wielkość.- Powiedziałem uśmiechając się. Charles przemienił się z powrotem w człowieka.
- Tato... a co z srebrem?- Zapytał po chwili.
- Jest nieszkodliwe w dotyku. Wilkołaki mogą go dotykać, nawet jeść srebrnymi sztućcami. Dopiero połączenie srebra i krwi wilkołaka jest zabójcze.- Powiedziałem.
- Myślisz że dalej mógłbym być łowcom? Skoro jak mówisz i tak zabijaliśmy wyrzutków wilczego świata.
- Myślę że możesz. A to co sądzisz Jena?
<Jena?>
- Potem w lesie poćwiczymy twoje moce. I zmianę wielkość.- Powiedziałem uśmiechając się. Charles przemienił się z powrotem w człowieka.
- Tato... a co z srebrem?- Zapytał po chwili.
- Jest nieszkodliwe w dotyku. Wilkołaki mogą go dotykać, nawet jeść srebrnymi sztućcami. Dopiero połączenie srebra i krwi wilkołaka jest zabójcze.- Powiedziałem.
- Myślisz że dalej mógłbym być łowcom? Skoro jak mówisz i tak zabijaliśmy wyrzutków wilczego świata.
- Myślę że możesz. A to co sądzisz Jena?
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Jesteś pewny, że chcesz być jednym z nas?-zapytałam.
-Tak-odpowiedział pewnie z uśmiechem.
-To do dzieła-uśmiechnęłam się.
Ojciec wziął trochę swojej krwi i po chwili było już po sprawie.
-I kiedy zmienię się?-zapytał z zaciekawieniem Charles.
-No jeśli dobrze zrozumiałam to już jesteś wilkołakiem-powiedziałam zadowolona.
-Hmm?
-Po prostu się skup, patrz-powiedziałam po czym zmieniłam się w wilka.
-Proste dawaj braciszku-pociągnęłam go za rękaw.
Zaśmiał się po czym przemienił się w wilka.
-No, no nieźle-powiedziałam uśmiechając się.
<?>
-Tak-odpowiedział pewnie z uśmiechem.
-To do dzieła-uśmiechnęłam się.
Ojciec wziął trochę swojej krwi i po chwili było już po sprawie.
-I kiedy zmienię się?-zapytał z zaciekawieniem Charles.
-No jeśli dobrze zrozumiałam to już jesteś wilkołakiem-powiedziałam zadowolona.
-Hmm?
-Po prostu się skup, patrz-powiedziałam po czym zmieniłam się w wilka.
-Proste dawaj braciszku-pociągnęłam go za rękaw.
Zaśmiał się po czym przemienił się w wilka.
<?>
wtorek, 16 lutego 2016
Od Vlada CD Jena
- Najpierw chciałbym wiedzieć dlaczego nie jestem wilkołakiem.- Powiedział Charles.
- Tak się zdarza raz na jakiś czas.- Stwierdziłem ze spuszczoną głową.
- Jest jakaś możliwość żebym stał się wilkołakiem?- Zapytał po chwili namysłu.
- Jest taka możliwość. A nawet kilka.- Stwierdziłem po kilku chwilach namysłu.
- Jakie?- Zapytali niemal jednocześnie Jena i Charles.
- Ugryzienie, przemiana przez wilczego szamana i krew.
- Krew?- Zdziwił się Charles.
- Tak. Jesteś moim synem więc krew ojca jest krwią syna. Wilkołactwo można by obudzić przez podanie Ci niewielkiej ilości krwi wilkołaka.- Powiedziałem rozmasowując bark.
<Jena?>
( Twoja reakcja na przemianę braciszka?)
- Tak się zdarza raz na jakiś czas.- Stwierdziłem ze spuszczoną głową.
- Jest jakaś możliwość żebym stał się wilkołakiem?- Zapytał po chwili namysłu.
- Jest taka możliwość. A nawet kilka.- Stwierdziłem po kilku chwilach namysłu.
- Jakie?- Zapytali niemal jednocześnie Jena i Charles.
- Ugryzienie, przemiana przez wilczego szamana i krew.
- Krew?- Zdziwił się Charles.
- Tak. Jesteś moim synem więc krew ojca jest krwią syna. Wilkołactwo można by obudzić przez podanie Ci niewielkiej ilości krwi wilkołaka.- Powiedziałem rozmasowując bark.
<Jena?>
( Twoja reakcja na przemianę braciszka?)
Od Jeny C.D. Vlad
-Też was kocham-powiedziałam po czym potwierdził to Charles.
Siedzieliśmy tak chwilę po czym przyszła mi na myśl jedna rzecz.
-To co teraz będzie?-zapytałam nagle.
-Co masz na myśli?-zapytał ojciec.
-No jesteś łowcą wilkołaków, a my nimi?-zapytałam niepewnie.
<?>
Siedzieliśmy tak chwilę po czym przyszła mi na myśl jedna rzecz.
-To co teraz będzie?-zapytałam nagle.
-Co masz na myśli?-zapytał ojciec.
-No jesteś łowcą wilkołaków, a my nimi?-zapytałam niepewnie.
<?>
Peter
Imię: Peter
Ludzkie imię: Peter
Pseudonim: Było kilka
Wiek: 24 lata
Płeć: Basior
Charakter: Peter to zazwyczaj miły wilkołak. jest skryty w sobie i nie uwidacznia swoich uczuć. Trzyma się na uboczu i nie ma zamiaru mieszać się w cudze sprawy.
Umiejętności: Głównie te co większość wilkołaków.
Moce: Brak
Stanowisko: Strażnik dzienny
Ludzkie zajęcie: Drwal
Rodzina: Nieznana
Zakochany w: Valerie
Partnerka: Chciałby żeby została nią Valerie
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Historia: W filmie Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie
Ludzki wygląd: Link
Wilczy wygląd: Zawsze jest czarnym, 2 metrowym wilkiem.
Podopieczni: Valerie
Prześladowana wioska: Brak
Autor: SZAMAN
Ludzkie imię: Peter
Pseudonim: Było kilka
Wiek: 24 lata
Płeć: Basior
Charakter: Peter to zazwyczaj miły wilkołak. jest skryty w sobie i nie uwidacznia swoich uczuć. Trzyma się na uboczu i nie ma zamiaru mieszać się w cudze sprawy.
Umiejętności: Głównie te co większość wilkołaków.
Moce: Brak
Stanowisko: Strażnik dzienny
Ludzkie zajęcie: Drwal
Rodzina: Nieznana
Zakochany w: Valerie
Partnerka: Chciałby żeby została nią Valerie
Ex: Brak
Potomstwo: Brak
Historia: W filmie Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie
Ludzki wygląd: Link
Wilczy wygląd: Zawsze jest czarnym, 2 metrowym wilkiem.
Podopieczni: Valerie
Prześladowana wioska: Brak
Autor: SZAMAN
Od Vlada Cd Jena
Charles uśmiechnął się.
- Co jest?
- Wiesz jaki jest Stefan i najwyraźniej drugi raz w życiu dostał kosza.- Zaśmiał się.
- Jena odziedziczyła dużo po matce.- Stwierdziłem.
- Stefan nie uda Ci się.- Powiedział Charles ze śmiechem. Weszliśmy do domu i usiedliśmy na łóżku obok Jeny. Objąłem córkę i syna.
- Kocham was... jesteście wszystkim co mi zostało po waszych matkach...
<Jena?>
- Co jest?
- Wiesz jaki jest Stefan i najwyraźniej drugi raz w życiu dostał kosza.- Zaśmiał się.
- Jena odziedziczyła dużo po matce.- Stwierdziłem.
- Stefan nie uda Ci się.- Powiedział Charles ze śmiechem. Weszliśmy do domu i usiedliśmy na łóżku obok Jeny. Objąłem córkę i syna.
- Kocham was... jesteście wszystkim co mi zostało po waszych matkach...
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
Szliśmy całą czwórką, jednak po chwili usłyszałam rozmowę między moim bratem i naszym ojcem.
-Chyba muszą sobie porozmawiać we dwoje-pomyślałam i zwolniłam kroku. Postanowiła zawrócić i poczekać przed domem Charles'a. Hmmm... ale chyba o czymś zapomniałam odwróciłam się i dosłownie wpadłam na Stefana.
-Sory-powiedziałam krótko i go wyminęłam, jednak on złapał mnie za rękę.
-Nie szkodzi, jeśli o mnie chodzi możesz tak częściej na mnie wpadać-uśmiechnął się.
-Eee... Nie dzięki?-powiedziałam i wyrwałam się z jego ręki.
-Ale, jesteś pewna...-nie dokończył.
-TAK, owszem-powiedziałam już z lekka poirytowana i poszłam spokojnie w stronę mojego celu.
-No wiesz...-dogonił mnie, a ja wzdychnęłam.
-Co..?-powiedziałam.
-Nie różnimy się tak bardzo...
-Czyżby?-zapytałam od niechcenia.
-Oboje mamy coś z wilkołaka-powiedział i zbliżył się.
-Interesujące, ale co z tego?-zapytałam gdy już opierając się o ścianę budynku.
-No wiesz...-uśmiechnął się opierając się jedną ręką o budynek a drugą chwytając moje przed ramię gdzie miałam bliznę.
-Dobra dosyć!-no i mnie zdenerwowałam...
-Słuchaj widzisz tą bliznę?! Nie bez powodu jest tu ten napis, jestem zdolna do wielu rzeczy!-zdenerwowałam się i dałam mu z liścia po czym weszłam do środka i usiadłam na krześle. Po chwili wrócili Charles z ojcem i zobaczyli mnie siedzącą na krześle i Stefana przy ścianie z czerwonym policzkiem.
<?>
-Chyba muszą sobie porozmawiać we dwoje-pomyślałam i zwolniłam kroku. Postanowiła zawrócić i poczekać przed domem Charles'a. Hmmm... ale chyba o czymś zapomniałam odwróciłam się i dosłownie wpadłam na Stefana.
-Sory-powiedziałam krótko i go wyminęłam, jednak on złapał mnie za rękę.
-Nie szkodzi, jeśli o mnie chodzi możesz tak częściej na mnie wpadać-uśmiechnął się.
-Eee... Nie dzięki?-powiedziałam i wyrwałam się z jego ręki.
-Ale, jesteś pewna...-nie dokończył.
-TAK, owszem-powiedziałam już z lekka poirytowana i poszłam spokojnie w stronę mojego celu.
-No wiesz...-dogonił mnie, a ja wzdychnęłam.
-Co..?-powiedziałam.
-Nie różnimy się tak bardzo...
-Czyżby?-zapytałam od niechcenia.
-Oboje mamy coś z wilkołaka-powiedział i zbliżył się.
-Interesujące, ale co z tego?-zapytałam gdy już opierając się o ścianę budynku.
-No wiesz...-uśmiechnął się opierając się jedną ręką o budynek a drugą chwytając moje przed ramię gdzie miałam bliznę.
-Dobra dosyć!-no i mnie zdenerwowałam...
-Słuchaj widzisz tą bliznę?! Nie bez powodu jest tu ten napis, jestem zdolna do wielu rzeczy!-zdenerwowałam się i dałam mu z liścia po czym weszłam do środka i usiadłam na krześle. Po chwili wrócili Charles z ojcem i zobaczyli mnie siedzącą na krześle i Stefana przy ścianie z czerwonym policzkiem.
<?>
Od Vlada Cd Jena
Uśmiechnąłem się lekko.
- Co to za wrzawa?- Zapytał wchodząc Stefan.
- Charlesowi stuknęło.- Powiedziała Kazia wskazując na mojego syna.
- Z wurdulakiem pracujesz a masz coś przeciwko wilkołakowi który nagania Ci inne do sideł.- Mruknąłem.
- Że co?- Warknął Hyde.
- Pstro.- Odwarknąłem.
- Charles wyjaśnisz co się dzieje?- Zapytała Kazia.
- Mój ojciec jest wilkołakiem.- Powiedział krótko Charles.
- Że co?!- Zapytali jednocześnie Kazia i Hyde.
- Na słuch wam padło?- Zapytała z zdenerwowaniem Jena.
- Spokojnie.- Powiedziałem na tyle cicho że tylko wilkołak mógł mnie usłyszeć.
- Dacie wreszcie spokój?! Rodzina to rodzina a ja myślałem że swoją straciłem.- Warknął Charles.
- Ale to wilkołaki...- Zaczął Hyde.
- A przeciw wurdulakom nic nie masz?- Zapytał Stefan ironicznie. Charles wyprosił wszystkich z domu.
- Może się przejdziemy?- Zaproponował Charles. Kiwnąłem głowom. Po jakimś czasie dołączył do nas Stefan. Kiedy ja i Charles zajmowaliśmy się rozmowom on i Jena odeszli kawałek on nas.
<Jena?>
- Co to za wrzawa?- Zapytał wchodząc Stefan.
- Charlesowi stuknęło.- Powiedziała Kazia wskazując na mojego syna.
- Z wurdulakiem pracujesz a masz coś przeciwko wilkołakowi który nagania Ci inne do sideł.- Mruknąłem.
- Że co?- Warknął Hyde.
- Pstro.- Odwarknąłem.
- Charles wyjaśnisz co się dzieje?- Zapytała Kazia.
- Mój ojciec jest wilkołakiem.- Powiedział krótko Charles.
- Że co?!- Zapytali jednocześnie Kazia i Hyde.
- Na słuch wam padło?- Zapytała z zdenerwowaniem Jena.
- Spokojnie.- Powiedziałem na tyle cicho że tylko wilkołak mógł mnie usłyszeć.
- Dacie wreszcie spokój?! Rodzina to rodzina a ja myślałem że swoją straciłem.- Warknął Charles.
- Ale to wilkołaki...- Zaczął Hyde.
- A przeciw wurdulakom nic nie masz?- Zapytał Stefan ironicznie. Charles wyprosił wszystkich z domu.
- Może się przejdziemy?- Zaproponował Charles. Kiwnąłem głowom. Po jakimś czasie dołączył do nas Stefan. Kiedy ja i Charles zajmowaliśmy się rozmowom on i Jena odeszli kawałek on nas.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Tato nic ci nie jest?-rzuciłam się w ich stronę.
-Nie jest źle-odpowiedział chwytając się za ramię.
-No widzę...-powiedziałam po czym razem z Charlesem zabraliśmy do jego domu. Nie powiem miał tam całkiem fajnie, jednak atmosfer psuła masa broni i naboi ze srebra. Czułam się trochę nieswojo, ale pomogłam opatrzyć ojca. Zaczęliśmy rozmawiać było...miło i prawie zapomniałam, że znajduję się w domu łowców wilkołaków. No, ale po chwili wparowała po raz drugi kobieta tym razem z towarzyszem i zaczęli celować w naszym kierunku. Pod wpływem zaskoczenia zmieniłam się w wilka i zaczęłam warczeć, jednak przede mną stanął zasłaniając mnie Charles.
-Co ty robisz?-powiedziała kobieta.
-Bronisz wilkołaków?! Oszalałeś?-dodał jej towarzysz.
-Nie broni rodziny!-warknęłam poirytowana zmieniając się w swoją ludzką postać.
-Że, co?!-krzyknęli opuszczając bronie.
-No to popsułaś niespodziankę siostrzyczko-westchnął Charles.
-No niestety tak mam-wróciłam na swoje miejsce.
-Siostrzyczko? Charles masz nam kilka spraw do wyjaśnienia!
<?>
-Nie jest źle-odpowiedział chwytając się za ramię.
-No widzę...-powiedziałam po czym razem z Charlesem zabraliśmy do jego domu. Nie powiem miał tam całkiem fajnie, jednak atmosfer psuła masa broni i naboi ze srebra. Czułam się trochę nieswojo, ale pomogłam opatrzyć ojca. Zaczęliśmy rozmawiać było...miło i prawie zapomniałam, że znajduję się w domu łowców wilkołaków. No, ale po chwili wparowała po raz drugi kobieta tym razem z towarzyszem i zaczęli celować w naszym kierunku. Pod wpływem zaskoczenia zmieniłam się w wilka i zaczęłam warczeć, jednak przede mną stanął zasłaniając mnie Charles.
-Co ty robisz?-powiedziała kobieta.
-Bronisz wilkołaków?! Oszalałeś?-dodał jej towarzysz.
-Nie broni rodziny!-warknęłam poirytowana zmieniając się w swoją ludzką postać.
-Że, co?!-krzyknęli opuszczając bronie.
-No to popsułaś niespodziankę siostrzyczko-westchnął Charles.
-No niestety tak mam-wróciłam na swoje miejsce.
-Siostrzyczko? Charles masz nam kilka spraw do wyjaśnienia!
<?>
Od Vlada CD Jena
Oparłem się o mur i westchnąłem. Ona ma rację. Przebiegło mi przez myśl.
- Muszę z nim porozmawiać bo dłużej tego nie wytrzymam.-Stwierdziłem. Resztę dnia spędziłem na patrolowaniu terenu. Rano czekałem już w najmniej zamieszkanej części wioski na Charlesa. Zjawił się tam niedługo po wschodzie słońca.
- Witaj Charles...- Powiedziałem wychodząc z cienia.
- Kim jesteś?- Usłyszałem na dzień dobry pytanie.
- Cóż ciężko to określić. Może zacznę od mniej szokującej informacji?- Zapytałem rozglądając się dookoła.
- Rób jak chcesz.- Odparł. Westchnąłem zbierając się w sobie.
- Jestem twoim ojcem.
- Że co proszę? Mój ojciec był drwalem i zamordował go wilkołak.
- Nie był twoim ojcem tylko wujem.- Powiedziałem.
- A druga wiadomość?
- Jestem wilkołakiem.- Powiedziałem wypuszczając powietrze z płuc.
- Nie to nie możliwe. Nie jestem twoim synem.- Powiedział mierząc do mnie z pistoletu.
- Jesteś.
- Jesteś potworem niezdolnym do kochania.- Powiedział. Te słowa zraniły mnie mocniej niż srebrna kula. Oparłem się o ścianę stodoły, kryjąc głowę w rękach.
- Masz rację... Jestem potworem, który nie potrafi uchronić tych których kocha i kłamcą. Kiedyś pokochałem dwie piękne kobiety. Obu przy ołtarzu obiecałem że nigdy ich nie opuszczę i nie pozwolę by stała im się krzywda. A dziś? Obie nie żyją bo nie umiałem, nie mogłem ich ocalić. Nie mogłem wychować dzieci żadnej z tych kobiet.- Powiedziałem i podszedłem kilka kroków bliżej. Ściągnąłem koszulę.
- Jestem potworem który od pięciu tysięcy lat chodzi po tej ziemi. Potworem który nie ma prawa żyć.- Powiedziałem z łzami w oczach.
- Jesteś jednak synem pierwszej kobiety którą prawdziwie pokochałem.- Powiedziałem.
- Masz znamię mego rodu.- Powiedziałem po chwili ciszy a Charles odruchowo dotknął ramienia.
- Skąd wiesz o wilku?
- Jesteś moim synem.- Powiedziałem. Charles opuścił broń jednak nagle usłyszałem dźwięk naciągania kuszy.
- Charles to wilkołak. Trzeba go zabić.- Powiedziała jakaś kobieta. Zamknąłem oczy czekając aż kobieta wypuści grot. Zamiast tego poczułem uścisk. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charlesa przytulającego się do mnie.
- Nie. To mój ojciec i to byłoby zwykłe morderstwo.- Powiedział wciąż mnie obejmując. Sam również go objąłem. Naprzeciwko pojawiła się Jena. Uśmiechnąłem się do niej. Nagle z drugiej strony pojawił się inny wilkołak. Charles mnie puścił a ja od razu przemieniłem się. Wilkołak zaatakował mojego syna. Wskoczyłem między nich i ugryzłem wilkołaka w szyję.
- Zostaw mojego syna.- Warknąłem a wilkołak rzucił się na mnie rozrywając mi bark. Wgryzłem się w jego szyję zabijając.
- Jena chodź tu.- Poprosiłem córkę.
- Charles to twoja młodsza siostra Jena.- Powiedziałem nie zwracając uwagi na cieknącą po lewym ramieniu krew.
<Jena?>
- Muszę z nim porozmawiać bo dłużej tego nie wytrzymam.-Stwierdziłem. Resztę dnia spędziłem na patrolowaniu terenu. Rano czekałem już w najmniej zamieszkanej części wioski na Charlesa. Zjawił się tam niedługo po wschodzie słońca.
- Witaj Charles...- Powiedziałem wychodząc z cienia.
- Kim jesteś?- Usłyszałem na dzień dobry pytanie.
- Cóż ciężko to określić. Może zacznę od mniej szokującej informacji?- Zapytałem rozglądając się dookoła.
- Rób jak chcesz.- Odparł. Westchnąłem zbierając się w sobie.
- Jestem twoim ojcem.
- Że co proszę? Mój ojciec był drwalem i zamordował go wilkołak.
- Nie był twoim ojcem tylko wujem.- Powiedziałem.
- A druga wiadomość?
- Jestem wilkołakiem.- Powiedziałem wypuszczając powietrze z płuc.
- Nie to nie możliwe. Nie jestem twoim synem.- Powiedział mierząc do mnie z pistoletu.
- Jesteś.
- Jesteś potworem niezdolnym do kochania.- Powiedział. Te słowa zraniły mnie mocniej niż srebrna kula. Oparłem się o ścianę stodoły, kryjąc głowę w rękach.
- Masz rację... Jestem potworem, który nie potrafi uchronić tych których kocha i kłamcą. Kiedyś pokochałem dwie piękne kobiety. Obu przy ołtarzu obiecałem że nigdy ich nie opuszczę i nie pozwolę by stała im się krzywda. A dziś? Obie nie żyją bo nie umiałem, nie mogłem ich ocalić. Nie mogłem wychować dzieci żadnej z tych kobiet.- Powiedziałem i podszedłem kilka kroków bliżej. Ściągnąłem koszulę.
- Jestem potworem który od pięciu tysięcy lat chodzi po tej ziemi. Potworem który nie ma prawa żyć.- Powiedziałem z łzami w oczach.
- Jesteś jednak synem pierwszej kobiety którą prawdziwie pokochałem.- Powiedziałem.
- Masz znamię mego rodu.- Powiedziałem po chwili ciszy a Charles odruchowo dotknął ramienia.
- Skąd wiesz o wilku?
- Jesteś moim synem.- Powiedziałem. Charles opuścił broń jednak nagle usłyszałem dźwięk naciągania kuszy.
- Charles to wilkołak. Trzeba go zabić.- Powiedziała jakaś kobieta. Zamknąłem oczy czekając aż kobieta wypuści grot. Zamiast tego poczułem uścisk. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charlesa przytulającego się do mnie.
- Nie. To mój ojciec i to byłoby zwykłe morderstwo.- Powiedział wciąż mnie obejmując. Sam również go objąłem. Naprzeciwko pojawiła się Jena. Uśmiechnąłem się do niej. Nagle z drugiej strony pojawił się inny wilkołak. Charles mnie puścił a ja od razu przemieniłem się. Wilkołak zaatakował mojego syna. Wskoczyłem między nich i ugryzłem wilkołaka w szyję.
- Zostaw mojego syna.- Warknąłem a wilkołak rzucił się na mnie rozrywając mi bark. Wgryzłem się w jego szyję zabijając.
- Jena chodź tu.- Poprosiłem córkę.
- Charles to twoja młodsza siostra Jena.- Powiedziałem nie zwracając uwagi na cieknącą po lewym ramieniu krew.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Nie myślałeś może o tym żeby z nim porozmawiać?-zapytałam patrząc w stronę brata.
-Myślałem wiele razy.
-Może warto by było spróbować?
-Nie jestem pewny, wiesz nie codziennie dowiaduje się, że jest się synem wilkołaka-powiedział.
-Taa...-popatrzyłam ironicznie.
-Ja, zareagowałam pozytwynie. Ale wiesz, przemyśl to-uśmiechnęłam się odchodząc po cichu.
Tato?
-Myślałem wiele razy.
-Może warto by było spróbować?
-Nie jestem pewny, wiesz nie codziennie dowiaduje się, że jest się synem wilkołaka-powiedział.
-Taa...-popatrzyłam ironicznie.
-Ja, zareagowałam pozytwynie. Ale wiesz, przemyśl to-uśmiechnęłam się odchodząc po cichu.
Tato?
poniedziałek, 15 lutego 2016
Od Vlada
Wstałem wcześnie rano. Nawet jak na mnie było to wcześnie bo dużo przed wschodem słońca. Postanowiłem wybrać się do wioski. Charles też już wstał. Cóż chyba odziedziczył to po mnie. Podglądałem syna jeszcze przez kilka godzin. Nagle usłyszałem kroki za sobą.
- Jena co tu robisz?
- Spaceruję.- Odparła a ja westchnąłem.
- Tato mam pytanie.
- Słucham?
- Czemu Charles nie jest wilkołakiem?
- Raz na jakiś czas tak się dzieje wśród starych rodów.
- Nie myślałeś nigdy żeby go uczynić jednym z nas?- Zapytała po chwili.
- Wiele razy. Jednak nie mam na to odwagi. Boję się że mnie nie zaakceptuje, nie zaakceptuje siebie jako stwora które tak usilnie tępił.
<Jena?>
- Jena co tu robisz?
- Spaceruję.- Odparła a ja westchnąłem.
- Tato mam pytanie.
- Słucham?
- Czemu Charles nie jest wilkołakiem?
- Raz na jakiś czas tak się dzieje wśród starych rodów.
- Nie myślałeś nigdy żeby go uczynić jednym z nas?- Zapytała po chwili.
- Wiele razy. Jednak nie mam na to odwagi. Boję się że mnie nie zaakceptuje, nie zaakceptuje siebie jako stwora które tak usilnie tępił.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Więc tak to było-powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Później już wiesz jak było-dodał po chwili.
-Tak, wiem-z uśmiechem wstałam patrząc na zachód słońca.
-Już późno, czas wracać do zamku-powiedział wstając.
-Ok-powiedziałam krótko i wróciliśmy do zamku, po czym udałam się do swojej komnaty i zmęczona wrażeniami usnęłam.
-Później już wiesz jak było-dodał po chwili.
-Tak, wiem-z uśmiechem wstałam patrząc na zachód słońca.
-Już późno, czas wracać do zamku-powiedział wstając.
-Ok-powiedziałam krótko i wróciliśmy do zamku, po czym udałam się do swojej komnaty i zmęczona wrażeniami usnęłam.
Od Vlada Cd Jena
- Twoja matka była wspaniałą kobietą. Zawsze była gotowa pomagać innym.- Zacząłem i przywołałem w myślach obraz zmarłej żony.
- Wyglądała jak ty z jednym wyjątkiem. Nie miała rudo-brązowych włosów tylko ciemnobrązowe i szare oczy.- Powiedziałem i westchnąłem.
- Tato?
- Hmm?
- Ile lat jest starszy ode mnie Charles?- Usłyszałem pytanie. Zamyśliłem się.
- 12 lat.- Stwierdziłem po chwili.
- Mówiłeś że kochałeś jego matkę. A 12 lat po jego narodzeniu urodziłam się ja. Jak to się stało?- Zapytała.
- Kiedy poznałem matkę Charlesa - Esmeraldę miała 18 lat. Właśnie wracała z targu ciągnąc za sobą ciężki wózek. Ja przechadzałem się lasem kiedy nagle napadli ją złodzieje. Postanowiłem jej pomóc. Pech chciał że mieli srebrne naboje. Postrzelili mnie w ramię ale zdołałem ich pokonać. Esmeralda nie chciała mnie jednak puścić z zranionym ramieniem. Zostałem u nich na noc a potem na kolejne 6 lat. Zatrudniłem się u jej ojca do pomocy a po jakimś czasie się jej oświadczyłem. Była pierwszym człowiekiem, który wiedział że jestem wilkołakiem. Nie przeraziło jej to. Kiedy miała 24 lata urodził się nasz syn Charles. Byłem szczęśliwy zresztą ona też. Nie cieszyliśmy się jednak naszym szczęściem długo. Ludzie posądzili matkę Esmeraldy o czary i chcieli zabić również jej córkę. Co ciekawsze nie wiem jakim cudem dowiedzieli się o tym że jestem wilkołakiem. Esmeralda zdążyła jedynie podrzucić Charlesa do swojego brata - drwala a potem chciała ratować matkę. Nie udało jej się a ja...- Przełknąłem ślinę i przetarłem oczy.
- Nie zdążyłem jej ocalić. Potem się załamałem. Dwanaście lat potem nic się nie zmieniło. No może poza tym że opiekowałem się z ukrycia synem. Kiedy jednak tego nie robiłem włóczyłem się po karczmach. Któregoś razu po prostu wyszedłem pijany, co w przypadku wilkołaków jest prawie niemożliwe. Napadli mnie i prawie zabili zwykli ludzie. Leżałem na krańcu drogi dobre kilka godzin. Nad ranem znalazła mnie twoja matka. Alkohol do tej pory zdążył już wywietrzeć więc nie wzięła mnie za pijaka. Zaopiekowała się mną i wyleczyła. Po jakimś czasie coś zaiskrzyło. Potem urodziłaś się ty...
<Jena?>
- Wyglądała jak ty z jednym wyjątkiem. Nie miała rudo-brązowych włosów tylko ciemnobrązowe i szare oczy.- Powiedziałem i westchnąłem.
- Tato?
- Hmm?
- Ile lat jest starszy ode mnie Charles?- Usłyszałem pytanie. Zamyśliłem się.
- 12 lat.- Stwierdziłem po chwili.
- Mówiłeś że kochałeś jego matkę. A 12 lat po jego narodzeniu urodziłam się ja. Jak to się stało?- Zapytała.
- Kiedy poznałem matkę Charlesa - Esmeraldę miała 18 lat. Właśnie wracała z targu ciągnąc za sobą ciężki wózek. Ja przechadzałem się lasem kiedy nagle napadli ją złodzieje. Postanowiłem jej pomóc. Pech chciał że mieli srebrne naboje. Postrzelili mnie w ramię ale zdołałem ich pokonać. Esmeralda nie chciała mnie jednak puścić z zranionym ramieniem. Zostałem u nich na noc a potem na kolejne 6 lat. Zatrudniłem się u jej ojca do pomocy a po jakimś czasie się jej oświadczyłem. Była pierwszym człowiekiem, który wiedział że jestem wilkołakiem. Nie przeraziło jej to. Kiedy miała 24 lata urodził się nasz syn Charles. Byłem szczęśliwy zresztą ona też. Nie cieszyliśmy się jednak naszym szczęściem długo. Ludzie posądzili matkę Esmeraldy o czary i chcieli zabić również jej córkę. Co ciekawsze nie wiem jakim cudem dowiedzieli się o tym że jestem wilkołakiem. Esmeralda zdążyła jedynie podrzucić Charlesa do swojego brata - drwala a potem chciała ratować matkę. Nie udało jej się a ja...- Przełknąłem ślinę i przetarłem oczy.
- Nie zdążyłem jej ocalić. Potem się załamałem. Dwanaście lat potem nic się nie zmieniło. No może poza tym że opiekowałem się z ukrycia synem. Kiedy jednak tego nie robiłem włóczyłem się po karczmach. Któregoś razu po prostu wyszedłem pijany, co w przypadku wilkołaków jest prawie niemożliwe. Napadli mnie i prawie zabili zwykli ludzie. Leżałem na krańcu drogi dobre kilka godzin. Nad ranem znalazła mnie twoja matka. Alkohol do tej pory zdążył już wywietrzeć więc nie wzięła mnie za pijaka. Zaopiekowała się mną i wyleczyła. Po jakimś czasie coś zaiskrzyło. Potem urodziłaś się ty...
<Jena?>
niedziela, 14 lutego 2016
Od Jeny C.D. Vlad
-Tak to moja ma-ciotka-powiedziałam.
-Anna?-zapytał ojciec po chwili namysłu.
-Tak, siostra mamy wychowała mnie-uśmiechnęłam się słabo.
-Dlaczego nazwała cię Arturem?-zapytałam po chwili.
-To moje imię w postaci ludzkiej.
-Rozumiem.
Spędziłam jeszcze trochę czasu z ojcem i siedząc nad jeziorem zapytałam.
-Opowiesz coś o mamię?-wypaliłam niespodziewanie.
Tato?
-Anna?-zapytał ojciec po chwili namysłu.
-Tak, siostra mamy wychowała mnie-uśmiechnęłam się słabo.
-Dlaczego nazwała cię Arturem?-zapytałam po chwili.
-To moje imię w postaci ludzkiej.
-Rozumiem.
Spędziłam jeszcze trochę czasu z ojcem i siedząc nad jeziorem zapytałam.
-Opowiesz coś o mamię?-wypaliłam niespodziewanie.
Tato?
Od Vlada CD Jena
Upolowaliśmy razem pokaźnych rozmiarów jelenia. Kolacja świetnie się nam udała. Kiedy skończyliśmy postanowiliśmy się jeszcze przejść po lesie. Nagle do naszych uszu dobiegł ryk.
- Kogoś atakuje niedźwiedź.- Powiedziała Jena. Przyłożyłem nos do ziemi.
- Zostań tu.- Powiedziałem i pobiegłem do siebie. Po kilku sekundach znalazłem się na polanie. Na jej środku stał niedźwiedź a w niewielkiej odległości od niego leżała kobieta. Wskoczyłem między nią a niedźwiedzia i zacząłem na niego warczeć. Po chwili skoczyłem mu do gardła. Po kilku sekundach jego łeb spadł na ziemię. Puściłem go i przemieniłem się.
- Idź do wioski.- Powiedziałem cicho pomagając kobiecie wstać.
- Dziękuję Arthurze.- Powiedziała i odeszła. Zdziwiłem się. Wróciłem do córki. Patrzyła tak jakby znała tę kobietę.
- Znasz tę kobietę?
<Jena?>
- Kogoś atakuje niedźwiedź.- Powiedziała Jena. Przyłożyłem nos do ziemi.
- Zostań tu.- Powiedziałem i pobiegłem do siebie. Po kilku sekundach znalazłem się na polanie. Na jej środku stał niedźwiedź a w niewielkiej odległości od niego leżała kobieta. Wskoczyłem między nią a niedźwiedzia i zacząłem na niego warczeć. Po chwili skoczyłem mu do gardła. Po kilku sekundach jego łeb spadł na ziemię. Puściłem go i przemieniłem się.
- Idź do wioski.- Powiedziałem cicho pomagając kobiecie wstać.
- Dziękuję Arthurze.- Powiedziała i odeszła. Zdziwiłem się. Wróciłem do córki. Patrzyła tak jakby znała tę kobietę.
- Znasz tę kobietę?
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Rozumiem-powiedziałam krótko.
Panowała chwila ciszy.
-Może pójdziemy na polowanie?-zapytałam.
-Tak czemu nie-powiedział.
-Prowadź-uśmiechnęłam się
Tato?
<wenus brakus na dzisiaj>
Od Vlada Cd Jena
Spojrzałem na Jenę która mocno ścisnęła moją rękę. Po chwili zajrzałem do umysłu wilka.
- Należy mu się. Prędzej czy później ja musiałbym się nim zająć.- Powiedziałem i odwróciłem się. Wyszliśmy z wioski.
- O co chodzi? Czemu mu się należy śmierć?- Zapytała. Westchnąłem ciężko.
- Zabijał małe dzieci. To sprzeczne z naszym prawem. Każdy kto je łamie musi zostać zgładzony. A ja jako król wilkołaków muszę się pozbywać takich delikwentów. Więc lepiej żeby robił to łowca wilkołaków. Ja zazwyczaj łamiących prawo napędzam w sidła Charlesa.
<Jena?>
- Należy mu się. Prędzej czy później ja musiałbym się nim zająć.- Powiedziałem i odwróciłem się. Wyszliśmy z wioski.
- O co chodzi? Czemu mu się należy śmierć?- Zapytała. Westchnąłem ciężko.
- Zabijał małe dzieci. To sprzeczne z naszym prawem. Każdy kto je łamie musi zostać zgładzony. A ja jako król wilkołaków muszę się pozbywać takich delikwentów. Więc lepiej żeby robił to łowca wilkołaków. Ja zazwyczaj łamiących prawo napędzam w sidła Charlesa.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Mam brata?-zaskoczył mnie to. Właśnie znalazłam ojca, a teraz brata?
-Tak.
-A mam więcej rodzeństwa?-na to pytanie zrobił zmieszaną minę.
-Ok, nie wnikam-zaśmiałam się.
-Więc, moim bratem jest łowca wilkołaków,gdzie ja jego siostra i ty jego ojciec jeteśmy wilkołakami?-skinął głową-zapowiada się ciekawie...
Poszliśmy jak zwyczajni ludzie do wioski, gdzie stojąc przy wejściu do wioski zastaliśmy Charles'a i jego towarzyszy. Po chwili poszliśmy na plac gdzie leżał przykuty do ziemi wilkołak.
Staliśmy razem z ojcem patrząc na niego i po chwili nadszedł Charles.
-Zabiją go-powiedziałam szeptem.
Tato?
-Tak.
-A mam więcej rodzeństwa?-na to pytanie zrobił zmieszaną minę.
-Ok, nie wnikam-zaśmiałam się.
-Więc, moim bratem jest łowca wilkołaków,gdzie ja jego siostra i ty jego ojciec jeteśmy wilkołakami?-skinął głową-zapowiada się ciekawie...
Poszliśmy jak zwyczajni ludzie do wioski, gdzie stojąc przy wejściu do wioski zastaliśmy Charles'a i jego towarzyszy. Po chwili poszliśmy na plac gdzie leżał przykuty do ziemi wilkołak.
Staliśmy razem z ojcem patrząc na niego i po chwili nadszedł Charles.
-Zabiją go-powiedziałam szeptem.
Tato?
Od Vlada Cd Jena
- Nie powinienem był was zostawiać.- Powiedziałem cicho.
- Przecież tego nie chciałeś.- Stwierdziła. Pokiwałem smutno głową. Nagle usłyszeliśmy tętent kopyt. Odwróciłem się raptownie chowając córkę za sobą.
- Dobry człowieku mógłbyś wskazać nam drogę do wioski Dragonwill?- Zapytał mężczyzna. Spojrzałem na jego twarz. Charles. No pięknie przywiało mi tu nie dość że syna to jeszcze łowców wilkołaków.
- Pojedziesz prosto drogą to trafisz.- Powiedziałem.
- Dziękuję.- Powiedział i pogonił konia.
- Musi tu grasować jakiś niezbyt przyjaźnie nastawiony wilkołak.
- Czemu?
- To łowcy wilkołaków.
- Znasz tego mężczyznę który pytał o drogę?- Zapytała po chwili Jean. Westchnąłem.
- To twój brat.- Powiedziałem i poszedłem w stronę wioski a Jean za mną.
<Jean?>
- Przecież tego nie chciałeś.- Stwierdziła. Pokiwałem smutno głową. Nagle usłyszeliśmy tętent kopyt. Odwróciłem się raptownie chowając córkę za sobą.
- Dobry człowieku mógłbyś wskazać nam drogę do wioski Dragonwill?- Zapytał mężczyzna. Spojrzałem na jego twarz. Charles. No pięknie przywiało mi tu nie dość że syna to jeszcze łowców wilkołaków.
- Pojedziesz prosto drogą to trafisz.- Powiedziałem.
- Dziękuję.- Powiedział i pogonił konia.
- Musi tu grasować jakiś niezbyt przyjaźnie nastawiony wilkołak.
- Czemu?
- To łowcy wilkołaków.
- Znasz tego mężczyznę który pytał o drogę?- Zapytała po chwili Jean. Westchnąłem.
- To twój brat.- Powiedziałem i poszedłem w stronę wioski a Jean za mną.
<Jean?>
Od Jeny C.D. Vlad
-Czyli ty żyjesz?-powiedziałam wesołym głosem i odwzajemniłam uścisk.
-Na to wygląda, ale ważne, że ty też.
-Nie wierze tak długo się nad tym zastanawiałam odkąd Katelyn mi powiedziała prawdę o moim pochodzeniu!-cieszyłam się.
-Na to wygląda, ale ważne, że ty też.
-Nie wierze tak długo się nad tym zastanawiałam odkąd Katelyn mi powiedziała prawdę o moim pochodzeniu!-cieszyłam się.
-To opowiedz może co się działo jak mnie nie było?-ostatnie trzy słowa powiedział smutno.
-Ee... Nie wiele zwyczajne życie... w większości-odpowiedziałam.
-A ta blizna?-zapytał wskazując na rękę.
-Wtedy straciłam Katelyn-powiedziałam smutno.
-A może nie chcesz o tym mówić?
-Nie, w sumie mogę-zaczęłam opowiadać <historia>.
Vlad?
-Ee... Nie wiele zwyczajne życie... w większości-odpowiedziałam.
-A ta blizna?-zapytał wskazując na rękę.
-Wtedy straciłam Katelyn-powiedziałam smutno.
-A może nie chcesz o tym mówić?
-Nie, w sumie mogę-zaczęłam opowiadać <historia>.
Vlad?
Od Vlada CD Jena
Spojrzałem na dziewczynę wyglądała zupełnie jak Annabeth. Miała też jej oczy no znaczy się jedno, szare.
- Pokaż ramię.- Powiedziałem tłumiąc płacz i sam odsłoniłem swoje. Widniał na nim charakterystyczny obraz. Była to głowa wilka wyglądająca jakby ktoś ją wypalił w skórze. Jena pokazała ramie na którym znajdował się identyczny wzór.
- Jak długo go masz?- Zapytałem.
- Od zawsze. Tak mówiła moja ciotka.- Powiedziała.
- A więc jednak żyjesz.- Powiedziałem i przytuliłem ją do serca.
<Jena?>
- Pokaż ramię.- Powiedziałem tłumiąc płacz i sam odsłoniłem swoje. Widniał na nim charakterystyczny obraz. Była to głowa wilka wyglądająca jakby ktoś ją wypalił w skórze. Jena pokazała ramie na którym znajdował się identyczny wzór.
- Jak długo go masz?- Zapytałem.
- Od zawsze. Tak mówiła moja ciotka.- Powiedziała.
- A więc jednak żyjesz.- Powiedziałem i przytuliłem ją do serca.
<Jena?>
Od Jeny C.D. Vladymir
-Moja matka miała na imię Annabeth-powiedziałam.
Vladymir popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem.
-Coś nie tak?-zapytałam.
-M-moja żona nazywała się Annabeth...-odpowiedział po chwili.
Zerwałam się na równe nogi, czy to możliwe żeby to był przypadek? Wątpie...
-Jesteś moim ojcem?-zapytałam niepewnie.
Vladymir?
Vladymir popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem.
-Coś nie tak?-zapytałam.
-M-moja żona nazywała się Annabeth...-odpowiedział po chwili.
Zerwałam się na równe nogi, czy to możliwe żeby to był przypadek? Wątpie...
-Jesteś moim ojcem?-zapytałam niepewnie.
Vladymir?
Od Vlada Cd Jena
Spojrzałem na wilczyce i kiwnąłem na powitanie głową. Usiadłem na kamieniu a po chwili usłyszałem szelest i obok mnie siedziała Jena w ludzkiej formie.
- Ładnie tu.- Powiedziała.
- Owszem.- Odparłem i spojrzałem w słońce. Dokładnie 18 lat temu urodziła się moja najmłodsza córka.
- Mamy też ładny dzień.- Powiedziała na co ja przytaknąłem.
- Mogę Ci zadać pewne pytanie?- Odezwała się po chwili.
- Pytaj.- Odparłem poprawiając się na kamieniu.
- Czemu jesteś taki przygnębiony?
- 18 lat temu urodziła się mnie i kobiecie która bardzo kochałem córka. Jednak niedługo potem stało się coś czego się nie spodziewałem. Nagle nasz związek przestał się podobać reszcie wilków. Musiałem zostawić je same a kiedy wróciłem moja żona nie żyła a córka zniknęła.
- Ja też mam dzisiaj urodziny.- Powiedziała dziewczyna.
- Jakie imię nosiła twoja matka?- Zapytałem.
<Jena?>
- Ładnie tu.- Powiedziała.
- Owszem.- Odparłem i spojrzałem w słońce. Dokładnie 18 lat temu urodziła się moja najmłodsza córka.
- Mamy też ładny dzień.- Powiedziała na co ja przytaknąłem.
- Mogę Ci zadać pewne pytanie?- Odezwała się po chwili.
- Pytaj.- Odparłem poprawiając się na kamieniu.
- Czemu jesteś taki przygnębiony?
- 18 lat temu urodziła się mnie i kobiecie która bardzo kochałem córka. Jednak niedługo potem stało się coś czego się nie spodziewałem. Nagle nasz związek przestał się podobać reszcie wilków. Musiałem zostawić je same a kiedy wróciłem moja żona nie żyła a córka zniknęła.
- Ja też mam dzisiaj urodziny.- Powiedziała dziewczyna.
- Jakie imię nosiła twoja matka?- Zapytałem.
<Jena?>
Od Jeny
Niedawno przyłączyłam się do sfory. Jest tu miło i niedaleko mojej starej wioski. Często chodzę tam odwiedzać grób mojej siostry, znaczy kuzynki, eh...sama nie wiem. Minęły już dwa lata, a ja nadal nie wiem skąd się wzięłam. Z tak dobijającymi myślami poszłam zajrzeć do mojej rodziny nie widziałam ich od ponad roku. Schowana za pobliskim drzewami zauważyłam "matkę" idącą do domu, gdzie najwyraźniej odbywało się przyjęcie. Czym było spowodowane? Musiałam się dowiedzieć. Zakradłam się pod uchylone okno i usłyszałam... płacz dziecka? Moja matka miała syna? Nie wierzyłam, że tak szybko postanowili zastąpić mnie i Kate... jednak po chwili usłyszałam:
-Tak, bardzo za nimi tęsknie-zaczęła łamiącym się głosem Anna.
-Pamiętam jak obie były takie małe, nie wierze, że nie żyją-ropzłakała się po czym przytuliła ją jej przyjaciółka Mary.
-A jednak-uśmiechnęłam się przez szkliste oczy i udałam do sfory.
Gdy byłam już na terenach sfory usiadłam na kamieniu zmieniając się w wilka. W dalszym ciągu zastanawiałam się nad swoim życiem po chwili usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam i wyszczerzyłam kły, jednak zobaczyłam alfę sfory Vladymira.
-Witaj-powiedziałam uspakajając się.
Vladymir?
-Tak, bardzo za nimi tęsknie-zaczęła łamiącym się głosem Anna.
-Pamiętam jak obie były takie małe, nie wierze, że nie żyją-ropzłakała się po czym przytuliła ją jej przyjaciółka Mary.
-A jednak-uśmiechnęłam się przez szkliste oczy i udałam do sfory.
Gdy byłam już na terenach sfory usiadłam na kamieniu zmieniając się w wilka. W dalszym ciągu zastanawiałam się nad swoim życiem po chwili usłyszałam kroki. Szybko się odwróciłam i wyszczerzyłam kły, jednak zobaczyłam alfę sfory Vladymira.
-Witaj-powiedziałam uspakajając się.
Vladymir?
Jena
Imię: Jena
Ludzkie imię: Jenifer
Pseudonim: Shadow, wrogowie mówią Guilty
Wiek: 18 lat
Charakter: Jena jest zazwyczaj miła, jednak jest bardzo wybuchowa. Lepiej się z nią nie kłucić bo może to się brzydko skończyć. Bywa tajemnicza, nie lubi dzielić się uczuciami z byle kim. Dla przyjaciół zabawna i towarzyska, chętnie się wygłupia. Nie lubi wspominać o przeszłości, jednak z kimś bliskim jest jej dobrz się wygadać. Odważna, co często ładuje ją w kłopoty. Jest buntowniczką, nie daje sobie wleźć za skórę. Jest zdolna oddać życie za bliskich (przyjaciół i rodziny).
Umiejętności: Jest silna, zwinna. Szybko biega.
Moce: Potrafi zmieniać wygląd, teleportować się, posługiwać telekinezą i czasem, naprawde rzadko czyta w myślach, jednak sprawia to ogromny ból.
Stanowisko: Wojownik, zwiadowca
Ludzkie zajęcie: Wojowniczka
Ludzkie zajęcie: Wojowniczka
Rodzina:
(Jest tu dużo zamieszania, ale spróbuje wyjaśnić:)
Matka(a właściwie ciocia)-Anna
Ojciec(wójek)-Jeremy
Siostra(kuzynka)-Katelyn
Matka(biologiczna)-Annabeth
Ojciec(biologiczny)-Nieznany
Zakochana w:...
Partner: Nikt.
Ex: Był ktoś, ale nie chce o tym mówić.
Potomstwo: Nie.
Historia: Urodziłam się w zwykłym domu...ta, tak myślałam do czasu. Żyłam już 16 lat w swojej zwykłej ludzkiej rodzinie nic mi nie brakowało miałam mamę, tatę i siostrę...Będąc we wspomnianym już wieku wracałyśmy razem ze starszą o 3 lata siostrą z zabawy organizowanej w pobliskiej wiosce. Była pewnie północ. Szłyśmy przez las, najlepszy skrót do naszego domu. Idąc śmiałyśmy się z tego co działo się na zabawie. Po 10 minutach usłyszałyśmy kroki za sobą.
-Nie odwracaj się-szepnęła moja siostra i kazała przyśpieszyć kroku. Po pewnym czasie już biegłyśmy, a za nami 4 męszcyzn. Pędząc między drzewami zgubiłyśmy już drogę do domu, jedyny cel...uciec... W końcu wbiegłyśmy do pewnej wioski. Okazało się, że była to wioska Deadhorn. Wioska ta znana była z wszystkim w okolicy z okrucieństwa, częstych morderstw itp. Wbiegłyśmy między domy i zauważyłyśmy jak tamta czwórka wyciąga noże. Tylko przeklęłam pod nosem i chwyciłam Katelyn za rękę by przyśpieszyła. Szalony pościg trwał aż do momentu, gdy wpadłyśmy na ślepą uliczkę. Zauważyliśmy, wtedy tylko 3 napastników. Zaczęli się niebezpiecznie zbliżać.
-Stań za mną-rozkazała siostra po czym stanęła przde mną.
-Zostawcie nas-powiedziała zarazem przerażona jak i odważna.-Dlaczego niby mieliśmy to zrobić-po tych słowach wiedziałam jedno to był jeden z tego słynnego gangu morderców.
-Kate...-chciałam coś powiedzieć kiedy napastnicy rzucili się w naszą stronę. Szarpałyśmy się najmocniej jak umiałyśmy, ale po chwili jeden z nich wbił mojej siostrze nóż w brzych.
-Kate nie!-krzyknęłam po czym stało się TO. Czułam straszny ból w sercu i zaczęłam się zmieniać. Z moich palców zaczęły wyrastać pazury, zaczęłam zmieniać postawę po chwili upadłam na ziemię i zmieniłam się w czarnego wilka.
-Cholera to wilkołak!-krzyknął jeden z nich. Nie myśląc wiele nad: jakim cudem? co się ze mnądzieje? Rzuciłam się na nich, jednak po chwili pojawił się czwarty z rewolwerem.
-Czułem, że jedna z nich się zmieni-powiedział ładując "srebrny" pocisk do swojej broni.
-Strzelaj powiedział ostatnie słowa jeden, po czym cała trójka leżała martwa. Nie myśląc wiele (po raz kolejny) skoczyłam na ostatniego, jednak on strzelił, a kula trafiła mnie w bark. Padłam, a on podszedł i powiedział:
-Zabiłaś ich...zabiłaś ich wszystkich pamiętasz?!
-C-co?-zapytałam tracąc pomału przytomność.
-Mówi ci coś imię Michael?!-wrzsnął po chwili.
Wtedy przypomniały mi się zdarzenia sprzed 2 lat. Chciałam coś powiedzieć, ale straciłam przytomność... Kiedy się obudziłam byłam już sobą, jednak pierwsze co mnie interesowało to Katelyn. Wstałam obolała i zobaczyłam ją leżącą obok.
-Kate!-krzyknęłam łamiącym się głosem przez łzy.
-Jena kochana siostro wiedz, że kocham cię i naszych rodziców, ale musisz wiedzieć, że jesteś adoptowana...-szepnęła.
-C-co?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak pamiętasz ciocię Annabeth?-mówiła coraz słabiej.
-Tak zginęła bo osądzili ją o czarownictwo...
-To nie prawda...Została zabita razem ze swoim mężem wilkołakiem przez jego sforę.
-N-nie możliwe! Chcesz powiedzieć, że ona była moją matką?-zapytałam cała w szoku.
-Tak, znasz teraz prawdę musisz udać się do sfory tam będziesz bezpieczna i pamiętaj kocham cię...-szepnęła po czym odeszła. Rozpłakałam się po czym spojrzałam na siebie w kałuży nie opodal miałam ranę na barku(kula przeleciała po zewnętrznej stronie) i po chwili spojrzałam na przed ramię miałam tam wyryte jedno słowo...Guilty... <time skip> Później dołączyłam do sfory.
Ludzki wygląd: Jest szczupłą, niezbyt wysoką dziewczyną o wzroście 165cm, ma długie brązowo-rudawe włosy. Oczy ma dwukolorowe, szare i niebieskie (widać dość wyraźnie). Jej szczególnym znakiem jest wyryte nożem słowo "Guilty", co znaczy Winna.
Wilczy wygląd: Zdjęcie.
Podopieczni: Rodzice, ale ogółem cała rodzinna wioska Dragonwill.
Prześladowana wioska: Deadhorn.
Autor: sponspo
Vladymir
Imię: Vladymir
Ludzkie imię: Arthur
Pseudonim: Różnie to bywa ze znajomymi.
Wiek: Ile lat ma ten wilkołak zapytacie. Jest to o tyle ciekawe bo jest starszy niż wygląda. Ma bowiem ponad 5 tysięcy lat.
Płeć: Basior
Charakter: Vladymir jest dość dziwnym typem. Niby nie lubi zbyt dużego nagromadzenia rzeczy w jednym miejscu a jednak czasem wpada w dziwny szał kolekcjonerski. Ma niestety takie "ataki" i przez to w jego zamku już kilkanaście sal zostało zagraconych. Jest jednak zazwyczaj miły i towarzyski. Jednak czasem są takie dni kiedy nie ma ochoty w ogóle wychodzić z komnaty. Nie jest typem podrywacza. Przede wszystkim nie zakochuje się w pierwszej lepszej. Jego serce trzeba zdobyć, imponując mu. Nie jest to łatwe ale możliwe. Ceni sobie spokój i porządek. Bywa marudny. Nie lubi gdy ktoś odnosi się do niego bez szacunku jako że sam ma szacunek dla wszystkich innych. Raczej nie lubi dzielić się z innymi swoją przeszłością. Zdarza się że jak każdy ma zły dzień i wtedy albo gdzieś znika albo po prostu nie wstaje z łóżka i wtedy jedynie Joanna - duch jego dawnej podopiecznej i żony potrafi go wyciągnąć z tego stanu. Zawsze jest szczery do bólu. Czasem zdarzy się że nie powie całej prawdy ale to tylko i wyłącznie w uzasadnionych przypadkach. Jego uczucia są stałe i niepodważalne. Nie lubi prowadzić długich bezsensownych rozmów. Jest niezwykle stanowczy i poważny. Czasem może się zdarzyć że wpadnie w szał. Jest to niestety wada tego zazwyczaj spokojnego wilka. Niegdyś, kiedy był młody i szalony robił różne głupie rzeczy jednak te czasy minęły już dawno i z całą pewnością nie wrócą. Z reguły to spokojny, precyzyjny i stanowczy basior. Bardzo trudno go zadowolić. Jest wymagający. Nie lubi zmieniać starych przyzwyczajeń. Kiedy ktoś próbuje go namówić do zmiany jakiegoś z milionów przyzwyczajeń zawsze odpowiada: " Starych drzew się nie przesadza". Zazwyczaj jest w dobrym humorze i wręcz emanuje pozytywną energią.
Umiejętności: Vladymir przez 5000 lat swojego życia nauczył się wielu rzeczy. Świetnie strzela i posługuje się bronią białą. Jest dużo szybszy i silniejszy od większości wilkołaków. Potrafi niezwykle wysoko skakać.
Moce: Vladymir jest jednym z niewielu wilkołaków który potrafi czytać w myślach i pragnieniach innych. Potrafi również kontrolować czas i zmieniać go podług własnego upodobania jednak jak to się mówi "Co się odwlecze to nie uciecze" nie jest to zmiana na stałe. Potrafi przybrać formę każdego stworzenia oraz zmieniać swój wygląd jako człowiek. Do jego mocy należy też władanie żywiołami.
Stanowisko: Samiec alpha, Dowódca wojowników
Ludzkie zajęcie:Zazwyczaj nie pozostaje w ludzkiej formie na tyle aby się czymś zajmować ale czasem się to zdarza więc wtedy zazwyczaj zostaje wojownikiem lub łowcą
Rodzina: Jego rodzina jest niezwykle duża więc przedstawi tylko ojca i matkę.
Ojciec: Mauritius
Matka: Lidia
Ojciec: Mauritius
Matka: Lidia
Zakochany w: Jak na razie nikim
Partnerka: Brak
Ex: Tyle ich było jednak dwie pokochał szczególnie były to Annabeth i Esmeralda
Potomstwo: Przez pięć tysięcy lat nazbierało się tego sporo. Najmłodszą z jego córek jak na razie jest Jena. Jeden z jego synów- Charles został również łowcą wilkołaków.
Historia: - w budowie -
Ludzki wygląd: Vladymir jako człowiek wygląda różnie w zależności od tego jaki ma nastrój lub czy chce zdobyć ofiarę lub spłodzić następnego wilkołaka. Zazwyczaj jest jednak wysokim ( ponad 2 metry), umięśnionym mężczyzną o czarnych włosach. Czasem do tego pojawia się lekki zarost lub dość pokaźna broda i wąsy czasem same wąsy. Jednak to jest zazwyczaj. Jeśli mu się spodobałaś będzie wyglądał jak twój wymarzony facet.
Wilczy wygląd: Zazwyczaj wygląda jak 2 metrowy czarny wilk ( widoczny na zdjęciu) jednak czasem przybiera normalne wilcze rozmiary. Czasem zdarza mu się przybierać formę pół wilka pół człowieka LINK.
Podopieczni: Wolfsberg ( wioska ), Charles ( Potomek)
Prześladowana wioska: Daggerhorn
Autor: paulinagrzelak01
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)